Tu jesteś: Strona główna / Porady

PORADY AKWARYSTYCZNE I TERRARYSTYCZNE

Niniejszy dział powstał po to, aby na bieżąco odpowiadać na najczęstsze pytania naszych klientów. Jeśli chcą Państwo dowiedzieć się czegoś na temat akwarystyki lub terrarystyki, prosimy o nadsyłanie pytań do naszych ekspertów:
dr inż. Aleksandry Kwaśniak-Płachety – akwasniak@tropical.com.pl
mgr Marka Brachaczka – mbrachaczek@tropical.com.pl

porady Tropicala

PYTANIA

 

ZAGADNIENIA PODSTAWOWE

 

 


ODPOWIEDZI

Ad 1. Chcę założyć akwarium. Jak powinno się przygotować wodę dla ryb akwariowych? Rozważam hodowlę ryb z czarnych wód, np. neonek lub pyszczaków z jeziora Malawi.

Istnieje szereg metod przygotowania wody dla ryb akwariowych. Przede wszystkim wodę kranową przed wlaniem do akwarium należy uzdatnić. Efekt ten można w naturalny sposób uzyskać poprzez pozostawienie jej na dobę w naczyniu (np. czystym plastikowym wiaderku) lub specjalnie do tego celu przeznaczonym akwarium. Warto jednocześnie uzdatnianą wodę mocno napowietrzać. Zabiegi te mają na celu usunięcie z niej chloru mogącego niekorzystnie oddziaływać na ryby. Odchlorować wodę można także, stosując specjalne preparaty akwarystyczne, np. Antychlor, wiążące jony Cl- w wodzie. Jeśli zakładamy nowy zbiornik, bardzo przydatne będą środki (np. Esklarin czy Bacto-Active) służące do dalszego fizyko-chemicznego i biologicznego uzdatniania wody. Preparaty te stosuje się w celu unieczynnienia wszelkich szkodliwych dla ryb substancji mogących znajdować się w środowisku oraz ochrony ryb przed nadmiernym stresem wywołanym transportem, adaptacją do nowych warunków i manipulacjami w akwarium. Efekt biologicznego uzdatnienia wody można uzyskać, stosując preparaty zawierające bakterie nitryfikacyjne prowadzące rozkład różnej materii organicznej, w tym związków azotu i fosforu. Ważne jest jednak, aby po założeniu nowego zbiornika odczekać co najmniej dobę i dopiero wówczas wpuszczać do niego ryby. Akwarium słodkowodne, w którym nie stosuje się preparatów uzdatniających, stabilizuje się po około 14 dniach. Pamiętać także należy o tym, żeby nie używać preparatów dezynfekcyjno-leczniczych (popularnie zwanych odkażalnikami) do dezynfekcji zbiornika i leczenia ryb w nowo założonych akwariach zawierających chlorowaną wodę. Stanowi to bowiem jeden z najczęstszych błędów akwarystów mogący prowadzić do śnięcia całej obsady akwarium.

 


 

Ad 2. Jak poradzić sobie z problemami związanymi z tzw. „syndromem nowego akwarium”?

„Syndrom nowego akwarium” dotyczy zazwyczaj nowo założonych, niestabilnych biologicznie zbiorników. Kiedy nie ma jeszcze odpowiednio wykształconej flory bakteryjnej przeprowadzającej procesy nitryfikacji (przemian amoniaku do azotynów, a tych do azotanów), w akwarium zaczynają gromadzić się wyżej wspomniane związki chemiczne mogące powodować zatrucia ryb i innych zwierząt trzymanych w zbiorniku. Ilość gromadzących się w akwarium, wydalanych przez ryby produktów przemiany materii, w tym amoniaku, zależy głównie od zarybiania zbiornika. Im liczniejsza jest obsada nowego akwarium, tym wyższe jest prawdopodobieństwo wystąpienia zatruć ryb. Wystąpieniu syndromu nowego akwarium można przeciwdziałać na kilka sposobów. Pierwszą metodą jest zastosowanie preparatu uzdatniającego, np. Bacto-Active, stymulującego rozwój kultur bakterii nitryfikacyjnych, które zasiedlają złoże biologiczne filtra, wydatnie skracając czas potrzebny do stabilizacji akwarium. Inną metodą dającą podobny efekt jest zaszczepienie nowego filtra bakteriami z biologicznie czynnego filtra. Należy jednak pamiętać, aby był to filtr działający w zbiorniku ze zdrowymi rybami.

porady Tropicala

Jeśli nie stosujemy żadnych metod przyśpieszających „dojrzewanie” nowo założonych zbiorników, nie należy od początku zarybiać ich pełną obsadą. Warto aby „surowe” akwarium odstało się przez pierwszych 14 dni z niewielką liczbą ryb. Ryby będą wydalały amoniak, który stanowić może pożywkę dla rozwoju bakterii nitryfikacyjnych, a jednocześnie stężenie amoniaku przy nielicznej obsadzie ryb nie przekroczy szkodliwego poziomu. Jeśli już mamy do czynienia z „syndromem nowego akwarium”, inaczej nazywanym „chorobą nowego akwarium”, najlepszym rozwiązaniem jest codzienna podmiana 50% wody na nową, dobrze odstaną (zabieg ten przeprowadzamy do ustabilizowania się niskiego poziomu amoniaku i azotanów w zbiorniku). Maksymalny czas wykonywania takich zabiegów może wynosić do 14 dni, ale zazwyczaj po kilku dniach widać już znaczną poprawę. Jednocześnie po każdorazowej podmianie wody zaleca się stosowanie preparatu stymulującego rozwój bakterii nitryfikacyjnych (np. Bacto-Active). W zbiornikach, w których występuje „syndrom nowego akwarium”, trzeba zwrócić szczególną uwagę na żywienie. W ciągu kilku pierwszych dni od zaobserwowania zjawiska należy odstąpić od karmienia ryb. W kolejnych dobach, gdy sytuacja się poprawi, ryby można już zacząć karmić, ale tak aby pokarm był niemal natychmiast w całości zjadany i nie zalegał w akwarium.

 


 

Ad 3. Jakie preparaty stosować podczas normalnej pielęgnacji akwarium, aby jak najdłużej cieszyć się jego atrakcyjnym wyglądem?

Po cyklicznych zabiegach (takich jak wymiana części wody, czyszczenie lub odmulanie zbiornika), związanych z utrzymaniem właściwych dla zwierząt akwariowych parametrów fizyko-chemicznych wody, warto stosować preparaty o szerokim działaniu antystresowym oraz mikroelementy. Nowa woda, którą dolewa się do akwarium podczas wymiany, powinna być wcześniej uzdatniona. Efekt ten można osiągnąć, stosując preparaty, takie jak Antychlor czy Esklarin. Zadaniem Antychloru jest wiązanie chloru znajdującego się w wodzie kranowej. Jeśli jednak mamy pewność, że nasza woda nie zawiera chloru w ilościach mogących zagrażać rybom i innym mieszkańcom zbiornika, wówczas wystarczy użyć Esklarinu. Preparat ten zawiera substancje chroniące skórę i skrzela ryb przed podrażnieniem, które może zostać wywołane przez różne związki chemiczne, w tym chlor. Esklarin działa także antystresowo. Stres towarzyszy rybom i innym zwierzętom wodnym przy każdorazowych zabiegach wykonywanych w zbiorniku.

 


 

Ad 4. Chcę założyć niewielkie akwarium z krewetkami. Jak przygotować takie akwarium, a następnie jak je pielęgnować?

Założenie małego krewetkarium nie jest sprawą bardzo skomplikowaną. Również sama pielęgnacja nanoakwarium jest dość prosta. Obecnie wiele firm oferuje pełne zestawy (akwarium + kompletne wyposażenie). Akwaria dla krewetek mogą stanowić bardzo małe, nawet kilkulitrowe zbiorniki. Przed umieszczeniem krewetek w zbiorniku należy przede wszystkim zadbać o prawidłowe przygotowanie wody. Wodę kranową przed wlaniem do akwarium trzeba uzdatnić, przy czym proces uzdatniania wody powinien przebiegać podobnie jak w przypadku wody dla ryb (Ad 1.). Krewetki są bardzo wrażliwe na działanie większości preparatów dezynfekcyjno-leczniczych, dlatego nie powinno się ich stosować w zbiornikach z tymi skorupiakami. Podmiany 10-30% wody wykonuje się w zależności od wielkości zbiornika i jego obsady. Najczęściej zabieg ten przeprowadza się co 1-2 tygodnie. Na początek przygody z akwarystyką warto pokusić się o zakup prostych w pielęgnacji gatunków krewetek, takich jak Amano lub Red Cherry. Krewetki te są dość łatwe w utrzymaniu i nadają się do większości krewetkariów. Temat żywienia krewetek opisano w: Ad 5.

 


 

Ad 5. Mam krewetki karłowate. Jakimi produktami marki Tropical mogę je karmić?

Dla krewetek karłowatych szczególnie polecamy produkty: Shrimp Sticks, Crusta Sticks oraz Caridina Nano Sticks. Doskonały suplement diety mogą dla krewetek stanowić także pokarmy dla ryb. Wśród nich wymienić można takie produkty, jak: Super Spirulina Forte 36%, czy Astacolor. Ogólnie rzecz ujmując, pokarmy dla krewetek powinny tonąć albo pływać w toni wodnej, gdyż bezkręgowce te najczęściej żerują na dnie zbiornika lub wyłapują drobiny pokarmu pływające w toni wodnej. Krewetki jako zwierzęta towarzyszące rybom mogą także żywić się ich pokarmem. Dlatego też nie musimy się martwić, jeśli krewetki poza swoją karmą podjadają także pokarm ryb.

 


 

Ad 6. Chcę założyć akwarium. Jakie rybki są polecane dla początkującego akwarysty?

Ryby do akwarium dobiera się pod kątem wielkości zbiornika i jego wyposażenia. Istotne jest także to, czy akwarium ma być zbiornikiem tzw. „towarzyskim” czy ma odzwierciedlać wybrany biotop. W akwariach towarzyskich utrzymuje się ryby z różnych rejonów świata, nie zwracając uwagi na miejsce ich pochodzenia. Ważne jest w takim przypadku to, aby zwierzęta do akwarium dobierać tak, żeby nie wykazywały agresji względem siebie. Zbiorniki biotopowe to typ akwariów, w których chowane są ryby z jednego rejonu świata, np. afrykańskiego jeziora Malawi. Tu wszystkie rośliny i zwierzęta powinny być dobierane według pewnego „klucza”. Początkującym akwarystom zaleca się zakładanie akwarium towarzyskiego, gdyż ten typ zbiornika jest łatwiejszy w utrzymaniu. W wymienionym typie akwarium nie ma zasady co do obsady ryb. Jako pierwsze ryby do akwarium towarzyskiego poleca się ryby łatwe w utrzymaniu. Do stosunkowo mało wymagających gatunków zalicza się m.in. danio pręgowanego, gupika, mieczyka Hellera, kiryska spiżowego, kardynałka chińskiego, bojownika wspaniałego, gurami złotego, brzankę różową i sumatrzańską.

 


 

Ad 7. Jakie parametry wody w akwarium badać i jak to robić?

Najważniejszymi parametrami wody, jakie powinno się kontrolować, są amoniak (NH3/NH4+), azotany (NO2-), azotyny (NO3) i odczyn (pH). Do rzadziej używanych należą testy twardości ogólnej i węglowodanowej oraz pomiary przewodności elektrycznej. Stężenia poszczególnych substancji w wodzie akwariowej świadczą o jej przydatności do chowu ryb. Pierwsze trzy parametry informują o stabilności zbiornika oraz prawidłowym funkcjonowaniu systemu filtracji. Przy cotygodniowym wykonywaniu testów na podstawie otrzymanych wyników można wychwycić moment, w którym konieczna jest wymiana wody. Niewłaściwe stężenia związków azotowych w wodzie mogą być przyczyną zatruć ryb. Odczyn wody jest także ważnym parametrem, który ma wpływ na wszystkie zwierzęta akwariowe. Każdy gatunek posiada swoiste wymagania co do wartości pH. Odczyn wody ma także istotne znaczenie w rozrodzie ryb. Do nagłej zmiany pH wody może dochodzić, gdy przekarmia się ryby. Stężenie w wodzie amoniaku i pH powinno się badać każdorazowo, gdy nastąpi awaria urządzeń filtrujących lub zaobserwuje się nienaturalne zachowanie u zwierząt akwariowych.

porady Tropicala

Testy akwarystyczne dzielą się na dwie grupy testy kolorymetryczne i miareczkowe. Testy kolorymetryczne to takie, których uzyskany wynik odczytuje się ze skali barwnej. Kolor wody lub papierka pomiarowego ma przypisaną określoną wartość. Testów kolorymetrycznych używa się do pomiaru np. odczynu wody, stężenia amoniaku, azotanów i azotynów. Testy miareczkowe służą do badania zawartości np. rozpuszczonych w wodzie soli lub innych związków. Pomiarów tych dokonuje się, chcąc zbadać m.in. twardość ogólną i węglanową wody. Podczas przeprowadzania testu bierze się pod uwagę ilość zużytego reagenta i na tej podstawie określa wartość (parametr wody). Metoda działania polega zazwyczaj na przejściu z jednej barwy w drugą, która to zmiana odczytywana jest jako wynik (np. 5 dodanych do roztworu kropli reagenta, po których następuje przebarwienie wody daje 5°n twardości ogólnej).

 


 

Ad 8. Czym różni się filtr zwykły od filtra ze złożem biologicznym?

Filtr ze złożem biologicznym jest to rodzaj filtra, który zawiera specjalny wkład, np. gąbkowy, ceramiczny lub z waty perlonowej. Na filtrze tym osadzają się i rozwijają bakterie prowadzące przemiany związków azotowych oraz innych produktów przemiany materii wydalanych przez ryby. Proces ten jest nazywany procesem nitryfikacji i prowadzi do przemiany amoniaku (w wyniku reakcji chemicznej) w azotany.
W akwarystyce preferuje się głównie filtry biologiczne, gdyż akwarium stanowi pewien zamknięty system, w którym musi zachodzić proces samooczyszczania się wody. Praktycznie na każdym filtrze dochodzi do rozwoju omawianych pożytecznych mikroorganizmów. Filtry z wkładami biologicznymi posiadają w odróżnieniu od filtrów tylko mechanicznych złoża biologiczne o dużej powierzchni. Większa powierzchnia materiału filtracyjnego, np. bardzo porowatej gąbki, daje lepszy efekt filtracji. Pod pojęciem zwykłego filtra akwaryści mają zazwyczaj na myśli urządzenie, które pompuje wodę poprzez niewielki wkład gąbkowy lub podobny oczyszczający ją z drobnych zanieczyszczeń unoszących się w toni zbiornika. Tego typu filtry tylko w niewielkim stopniu wychwytują ze środowiska amoniak i azotany. Innym typem wkładów służących do usuwania z wody amoniaku, azotanów i azotynów, soli wapnia i magnezu (tzw. twardości) oraz pozostałości po lekach są materiały filtracyjne takie, jak zeolit i węgiel aktywny. Materiały te należy jednak regularnie co kilkanaście dni wymieniać lub regenerować, gdyż ulegają dezaktywacji.

 


 

Ad 9. Jak dobrać ilość ryb do rozmiaru akwarium?

Trudno jednoznacznie udzielić odpowiedzi na tak postawione pytanie. Literatura podaje, iż w przypadku małych gatunków na jedną rybę (do kilku centymetrów długości) powinno przypadać co najmniej 5 litrów wody w akwarium. Inny przelicznik uzależnia ilość ryb w akwarium od długości ich ciała. Według wzoru na 1 cm długości ciała ryby powinien przypadać co najmniej 1 litr wody. Suma długości wszystkich ryb wyznacza minimalną objętość zbiornika. Takie przeliczniki można stosować w przypadku ryb łatwych w utrzymaniu i nie przejawiających terytorializmu. Gatunki, u których występuje silny instynkt terytorialny, jak np. pielęgnice z jeziora Malawi zaleca chować się w przegęszczeniu, gdyż ogranicza to agresje najsilniejszych osobników względem innych ryb, szczególnie własnego gatunku. Z odmienną sytuacją można się spotkać w przypadku ryb takich, jak frontosa (Cyphotilapia frontosa) lub pielęgnica pawiooka (Astronotus ocellatus), które osiągają dość znaczne, jak na ryby akwariowe, rozmiary. Akwarysta przed zakupem takich ryb powinien mieć na uwadze ich „ostateczne” rozmiary, gdyż zwierzęta te szybko rosną. W niedługim czasie akwarium, w którym żyją, może okazać się za małe.

 


 

Ad 10. Jak przyspieszyć proces dojrzewania nowego akwarium?

W nowo założonym akwarium proces dojrzewania filtra biologicznego trwa około 14 dni. Przez cały ten czas amoniak i inne produkty wydalane przez ryby do wody ulegają częściowej kumulacji w zbiorniku. Przez pierwszych kilka dni od założenia akwarium, gdy bakterie nitryfikacyjne zaczynają się dopiero namnażać w zbiorniku, może zachodzić wiele zmian mogących nieść negatywne skutki dla ryb. Szczególnie niebezpieczny jest amoniak, którego stężenie przekraczające 0,5 mg/l uznaje się za szkodliwe dla większości gatunków. Warto także mieć na uwadze, iż w wodzie o wysokim odczynie, której używa się do chowu i hodowli ryb z wielkich jezior afrykańskich, toksyczność amoniaku jest wyższa niż w wodzie o pH obojętnym lub kwaśnym. Dlatego kluczowe jest utrzymanie w akwarium jak najniższego poziomu związków azotowych. Jak wyżej wspomniano samoistny proces dojrzewania akwarium trwa około dwóch tygodni. Proces ten jednak można przyspieszyć. Najprostszymi sposobami uzyskania szybkiej dojrzałości zbiornika jest przeniesienie części osadów z funkcjonującego już filtra na wkład filtracyjny filtra w nowym akwarium. Dokonuje się tego poprzez wstępne przepłukanie pod bieżącą letnią wodą materiału filtracyjnego, z którego chcemy pobrać kultury mikroorganizmów. Zabieg ten ma na celu usunięcie „grubszych” osadów mogących zanieczyścić nowo zakładane akwarium i filtr. Po wstępnym przepłukaniu filtra wyciska się do akwarium albo bezpośrednio na nieaktywny filtr pewną niewielką ilość wody z osadami. Zazwyczaj do akwarium o pojemności 50-200 l wystarcza od 100 do 250 ml wody. Do szczepienia nowego zbiornika należy używać wyłącznie wody z osadami pochodzącymi z akwarium ze zdrowymi rybami. Drugą łatwą metodą jest użycie preparatów startowych, jak np. Bacto-Active zawierających żywe kultury bakterii probiotycznych. Bakterie te szybko aktywują filtr, tak iż staje się on czynny w krótkim czasie. Dokładny sposób użycia takiego preparatu oraz dawkowanie znaleźć można na opakowaniu produktu.

 


 

Ad 11. Co daje zasilanie CO2 i jak się je stosuje, gdy w akwarium są ryby?

Zasilanie CO2 stosuje się w akwariach obsadzonych dużą ilością roślin. W zbiornikach, w których nie ma roślin, nie należy stosować dwutlenku węgla, chyba że chcemy go wykorzystywać do obniżania odczynu (pH) wody. Gaz ten jest niezbędny dla organizmów roślinnych w procesie fotosyntezy. Rośliny w wyniku tej reakcji chemicznej z dwutlenku węgla i wody wytwarzają składniki odżywcze. Proces fotosyntezy może przebiegać tylko w obecności światła. W nocy, gdy w zbiorniku wyłączone jest także sztuczne oświetlenie, wyżej opisany proces nie występuje. Zachodzi natomiast reakcja odwrotna i rośliny podobnie jak zwierzęta pobierają z wody O2, a wydalają CO2. Tak więc podawanie nocą do akwarium dwutlenku węgla nie jest potrzebne. Stosowanie całodobowego nawożenia omawianym gazem może, szczególnie nad ranem, spowodować duszenie się ryb (tzw. przyduchę) i ich śnięcia. Powodem tego zjawiska jest obniżenie się zawartości tlenu w wodzie do stężenia krytycznego skutkującego śnięciem całej obsady zwierząt w akwarium. W zbiorniku z dużą obsadą ryb zasilanie roślin CO2 powinno odbywać się z zachowaniem szczególnej ostrożności. Warto co jakiś czas dokładnie obserwować ryby. Objawy pływania przy powierzchni, próby wyskakiwania z wody lub ogólna apatia zwierząt jest pierwszym sygnałem, po którym często należy wyłączyć dyfuzor gazu. W takim przypadku najlepszym rozwiązaniem jest także włączenie silnego napowietrzania wody i ewentualne obniżenie jej temperatury o kilka stopni (w zakresie tolerancji termicznej zwierząt).

 


 

Ad 12. Chcę założyć nanoakwarium. Jak to zrobić, jakie ryby i rośliny wybrać? Czym karmić okazy w nanoakwarium?

Odpowiedzią na to pytanie służy nasze vademecum - kliknij TUTAJ.

 


 

Ad 13. Jakie są zasady karmienia ryb akwariowych? Jak odpowiednio dobierać i aplikować pokarm dla ryb?

Poniżej zamieszczamy tabelę z najważniejszymi zasadami żywienia ryb akwariowych.
Szeroka gama pokarmów marki Tropical zaspokaja potrzeby większości ryb dostępnych w sklepach zoologicznych. Nasze pokarmy, odpowiednio dobrane, zabezpieczają potrzeby żywieniowe ryb w różnym wieku, o różnych preferencjach pokarmowych i sposobie pobierania pokarmu.
 

7 zasad prawidłowego żywienia ryb akwariowych

ZASADA DLACZEGO?
1. Zróżnicowana dieta W naturze ryby mają do dyspozycji różnorodne źródła pokarmu. Dlatego pamiętaj, że piękne, zdrowe i chętnie przystępujące do tarła ryby to efekt urozmaiconej diety.
2. Dieta zgodna z naturalnymi preferencjami pokarmowymi ryb Układ pokarmowy ryb przystosowany jest do trawienia konkretnego rodzaju pokarmu i taki należy im zapewnić w akwarium. Podawanie niewłaściwych pokarmów może prowadzić do otłuszczenia narządów wewnętrznych, zaburzeń trawienia i rozmnażania oraz spadku odporności na choroby.
3. Wielkość i postać pokarmu powinna być dostosowana do wielkości otworu gębowego ryby i sposobu jego pobierania. Wielkość, kształt i położenie otworu gębowego ryby jest przystosowaniem do pobierania konkretnego pokarmu. Używając w akwarium odpowiednio dobranej formy pokarmu umożliwia się rybom żerowanie zbliżone do naturalnego.
4. Karmienie ryb małymi porcjami, które natychmiast zostaną zjedzone. Zalegający na dnie akwarium niezjedzony pokarm prowadzi do pogorszenia jakości wody, co odbija się niekorzystnie na zdrowiu i kondycji ryb.
5. Narybek i ryby roślinożerne wymagają karmienia kilka razy dziennie małymi porcjami, ryby starsze i drapieżne – rzadziej. Młode ryby, ze względu na intensywny wzrost, potrzebują więcej pokarmu (w przeliczeniu na jednostkę masy ciała) w porównaniu do ryb dorosłych, których tempo wzrostu znacznie spada. Układ pokarmowy ryb roślinożernych przystosowany jest do ciągłego pobierania niewielkich porcji pokarmu. Ten sposób żerowania możesz zaaranżować w akwarium przez częste karmienie niewielkimi porcjami.
6. Jednodniowa głodówka (nie dotyczy narybku) Przez jeden dzień w tygodniu nie podawaj pokarmu. Taka głodówka oczyści organizm ryb z toksyn i poprawi funkcjonowanie przewodu pokarmowego. Pamiętaj, że w środowisku naturalnym ryby często bywają głodne.
7. Uwaga na pokarmy żywe! Pokarmy żywe mogą być źródłem chorobotwórczych organizmów.

 



 

Ad 1. Sprzedawca w sklepie polecił mi ostatnio pokarm wybarwiający dla ryb (…) zapewniając przy tym, że jest on dla nich całkowicie bezpieczny. Perspektywa ładniejszego wybarwienia mieszkańców mojego akwarium wydaje mi się bardzo kusząca, ale czy nie pociąga to za sobą jakichś skutków ubocznych? Trochę boję się takich sztucznych, chemicznych nowinek. Na jakiej zasadzie działają takie pokarmy i czy są one bezpieczne dla ryb? Jakie ryby warto nimi karmić (w jednym akwarium mam paletki, a w drugim „kąsaczowaty miszmasz” z Ameryki Południowej: neony, bystrzyki, itp., a w trzecim żyworódki)? Z góry dziękuję za wyczerpującą odpowiedź na moje pytania.

Pokarmy wybarwiające nie są chemicznymi, sztucznymi nowinkami. Substancje, które zawierają, a które intensyfikują barwy ryb są obecne w wielu naturalnych surowcach używanych do ich produkcji. Najczęściej stosowaną substancją wpływającą na barwy ryb jest astaksantyna. To naturalny, czerwony barwnik z grupy karotenoidów, która obejmuje ok. 700 związków o zróżnicowanej budowie chemicznej i kolorach od żółtego, poprzez pomarańczowy, różowy, czerwony, brązowy a nawet niebieski i fioletowy. Te dwa ostatnie powstają w wyniku połączenia karotenoidów z białkami. Karotenoidy są szeroko rozpowszechnione w przyrodzie zarówno w świecie roślin, jak i zwierząt. Jednak do ich produkcji zdolne są tylko rośliny, niektóre grzyby i bakterie. Dlatego zwierzęta, w tym również ryby, muszą pobierać je wraz z pokarmem. Podstawowym źródłem tych barwników dla ryb są glony, zooplankton, skorupiaki i owady. Z wymienionych organizmów tylko glony samodzielnie syntetyzują karotenoidy, pozostałe gromadzą je w swoich tkankach, pobierając pokarmy, w których obecne są te barwniki. W chowie ryb łososiowatych na szeroką skalę stosowana jest syntetyczna astaksantyna. Pomiędzy naturalną, a syntetyczną formą tego barwnika występują pewne różnice w budowie cząsteczek, co wpływa na mniejszą przyswajalność syntetycznej astaksantyny w porównaniu do jej formy naturalnej. Mimo to jest ona powszechnie stosowana ze względu na dużo niższą cenę. W markowych pokarmach dla ryb akwariowych na ogół stosuje się astaksantynę naturalną. Najczęściej stosowanymi składnikami w pokarmach gotowych dla ryb, które zawierają znaczne ilości astaksantyny i innych karotenoidów są glony: Spirulina platensis, Haematococcus pluvialis, kryl, krewetki i inne skorupiaki. Dla akwarystów karotenoidy, w tym również astaksantyna, to przede wszystkim barwniki, które mają intensyfikować piękne kolory ryb. Jak jednak donoszą liczne opracowania naukowe karotenoidy spełniają w organizmie ryb cały szereg ważnych funkcji życiowych, między innymi wpływają korzystnie na układ odpornościowy i rozmnażanie.

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 7/2011(108) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 2. Od kilku miesięcy pasjonuję się hodowlą krewetek słodkowodnych. Mam Red Cherry i Crystal Red’y, a od niedawna 6 sztuk dużych krewetek filtrujących Atya gabonensis. Karmię je głównie pokarmami gotowymi (suchymi w pałeczkach), ale od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem uzupełnienia ich diety w pokarmy naturalne. Wiele dobrego słyszałem o migdałeczniku lekarskim. W jaki sposób powinienem karmić nim krewetki i czy można podawać go także krewetkom filtrującym (jeśli tak, to jak sprawić aby mogły zjeść go z wody)?

Karmienie krewetek liśćmi migdałecznika lekarskiego nie nastręcza żadnych trudności. W akwarium należy umieścić liść… i gotowe. Można go czymś przycisnąć, gdyż początkowo pływa, ale nie jest to konieczne. Zazwyczaj po 2-3 dniach sam zatonie. W przypadku krewetek filtrujących sprawdzoną metodą jest podawanie im rozdrobnionych liści, które dłuższy czas leżały w wodzie. Produktem, który do tego się idealnie nadaje jest Ketapang marki TROPICAL. Rozdrobnione liście umieszczone są w saszetkach. Po 1-2 tygodniach moczenia ich w akwarium, można taką saszetkę otworzyć i podać nieco jej zawartości do wody.

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 7/2011(108) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 3. Moimi ulubionymi rybami są zbrojniki, ale tylko takie, które rozmnażają się w akwarium (uważam, że kupowanie ryb z odłowu, których nie da się rozmnożyć w akwarium, może spowodować ich wyginięcie w naturze i nie powinno się tego popierać). W związku z tym mam kilka pytań. Po pierwsze, jakie zbrojniki (poza zbrojnikiem niebieskim i sturisomami, które już rozmnożyłam i szydlikami na rozmnożenie których mam nadzieję?) Rozmnażają się w akwarium? Po drugie, jak „zachęcić” szydliki do rozrodu? Mam parkę, po ok. 16 cm długości, ale na razie nie składają ikry. Czym karmić młode? I wreszcie po trzecie: czy w akwarium ze zbrojnikami można bezpiecznie stosować lekarstwa na ospę (słyszałam, że większość zbrojników jest bardzo wrażliwa na lekarstwa i w akwariach z nimi należy ograniczać ich stosowanie do minimum – czy to prawda?)?

Akwarystyka często prowadzi do rabunkowego pozyskiwania ryb z ich środowiska naturalnego, co może nawet prowadzić do wyginięcia gatunku. Najbardziej są narażone gatunki endemiczne, o małej populacji. Jeżeli chodzi o zbrojniki, doskonałym przykładem jest L-46, pięknie, kontrastowo ubarwiona ryba, ciesząca się dużym zainteresowaniem hobbystów. Wstrzymanie jej połowów i bajońskie kwoty, jakie trzeba było za nią zapłacić, sprawiły, że stała się nieosiągalnym marzeniem dla wielu osób. Ta sytuacja jednak przyczyniła się do intensywniejszych starań, by ją rozmnażać w niewoli, co się udało. Zbrojniki, które rozmnażają się w niewoli, kiedyś, gdy wchodziły jako nowe gatunki do akwarystyki, były postrzegane jako trudne, nierozmnażające się ryby, aż komuś udało się doprowadzić do tarła. Moim zdaniem większość dostępnych gatunków przy odpowiednich staraniach można doprowadzić do rozrodu. Oczywiście warunkiem jest posiadanie większej liczby osobników danego gatunku. Nieodzowna jest obserwacja, co dzieje się w zbiorniku i eksperymenty z parametrami wody, różnymi jamkami, schronieniami niezbędnymi do odbycia tarła itp. Przyda się również cierpliwość, gdyż kupowane ryby są młode i potrzeba dosyć długiego czasu, by osiągnęły dojrzałość. Odpowiadając na pytanie o ryby rozmnażające się w akwarium, polecamy z racji sukcesów ze sturisomą dalsze rozwijanie się w kierunku rozrodu „długich zbrojników”. Bez większych problemów można w Polsce nabyć gatunki z rodzaju Loricaria. Warto poszukać też Hemiloricaria lanceolata, ładnego, pokrojem przypominającego sturisomę zbrojnika. O ile sturisomy czy farlowelle (szydliki) wybierają do tarła na ogół szyby akwarium Hemiloricaria lanceolata potrzebuje glinianej lub drewnianej rurki. Te ryby można trzymać w jednym, większym akwarium. Często problemem przy rozrodzie tych zbrojników nie jest samo doprowadzenie ich do tarła, ale odchowanie narybku.
Ryby z rodzaju Farlowella potrafią długo „namyślać” się zanim przystąpią do tarła. Można je stymulować podmianami wody. Warto też przygotować miejsce do tarła, kierując wypływ z filtra na ściankę akwarium. Nie ma też pewności, że ryby się zaakceptują, warto pomyśleć o rozbudowie stada. Istnieje pogląd, że zbrojniki są bardziej wrażliwe na wszelkie medykamenty niż inne ryby. Dlatego należy je stosować ostrożnie, najlepiej podając mniejszą dawkę i obserwować ryby, jeżeli nic się nie dzieje zwiększać ją do zalecanego poziomu. Jednak w swojej kilku letniej przygodzie z tymi rybami, nie mogę potwierdzić tego poglądu. Natomiast zauważyłam, że ospę u tych ryb leczy się bardzo trudno i często towarzyszą jej również inne objawy sugerujące infekcje mieszane.

 

Hypancistrus zebra - porady Tropical


Rozmnożenie legendarnego Hypancistrus zebra jest o wiele trudniejsze.
Fot.: Jacek Klonowicz

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 7/2011(108) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 4. Czy mógłbym prosić o nieco informacji praktycznych na temat ryb z rodzaju Monodactylus i ich pielęgnacji w akwariach? Czy to prawda, ze tylko w młodości nadają się do akwarium słodkowodnego, a później muszą być trzymane w wodzie słonej? Jak urządzić zbiornik dla tych ryb?

Do rodzaju Monodactylus należą 4 gatunki: M. argenteus, M. falciformis, M. kottelati i M. sebae. Młode ryby powinny być trzymane w stadach liczących od 8 do 15 osobników. W akwarium ryby tego rodzaju dorastają średnio do 15 cm długości, ale zdarzają się też osobniki o długości dochodzącej do 20 cm. Stadny charakter i znaczne rozmiary monodaktylusów determinują wymiary akwarium, które powinno być nie krótsze niż 150 cm, o litrażu ok. 500 litrów, a najlepiej dużo większe. Z obserwacji akwarystów wynika, że w miarę jak ryby rosną i dojrzewają, kolejne ryby są eliminowane ze stada, aż do momentu, gdy w zbiorniku zostaje para.
W naturze młode osobniki żyją w wodzie słonawej, a następnie migrują do morza. W akwariach jednak obserwowano, że przez wiele lat monodaktylusy mogą żyć w wodzie słonawej bez uszczerbku na zdrowiu. Zdarza się, że akwaryści próbują trzymać je w wodzie słodkiej. Jest to możliwe, ale ryby są bardziej podatne na choroby. Wody słonawe, w których żyją monodaktylusy charakteryzują się zasoleniem wyższym niż w wodach słodkich, ale też zdecydowanie niższym niż w wodach morskich. Tego typy siedliska powstają najczęściej w miejscach, gdzie do mórz uchodzą rzeki, a woda słodka miesza się z wodą słoną. W strefie silnego oddziaływania pływów powstają estuaria - poszerzone, lejkowate ujścia rzek, z których woda przypływów skutecznie zabiera gromadzący się materiał i uniemożliwia powstanie delty.
Ze względu na różnice w gęstości wody słonej i słodkiej w obrębie estuarium można wyróżnić strefy o różnym poziomie zasolenia. Woda słona jest gęstsza od wody słodkiej. Gdy te dwa rodzaje wód spotkają się ze sobą, nie zawsze dochodzi do ich wymieszania. Dlatego w estuariach woda przy dnie może mieć zasolenie typowe dla wody morskiej, a przy powierzchni występuje woda słodka. Ryby, które pływają w takim środowisku są narażone na nagłe zmiany parametrów chemicznych. Mogą tu żyć tylko organizmy przystosowane do życia w szerokim zakresie zasolenia – tzw. organizmy euryhalinowe. Zarówno typowo morskie, jak i typowo słodkowodne rośliny czy zwierzęta w środowisku estuariów prędzej czy później giną. Mimo tak niekorzystnych warunków życia, jest to bardzo atrakcyjne środowisko, dlatego opłacało się wykształcenie w toku ewolucji rozwiązań umożliwiających życie w warunkach zmiennego zasolenia. Atrakcyjność estuariów jest związana z ogromnym bogactwem pokarmu, co wynika z faktu, że wszystkie zabłąkane do tego środowiska organizmy morskie lub słodkowodne obumierają.

 

Monodactylus - porady Tropical


Ryba z rodzaju Monodactylus
Fot.: Jacek Klonowicz

 

Przygotowując akwarium dla ryb wód słonawych, należy zadbać o prawidłowe parametry wody. Zasolenie w zbiorniku słonowodnym powinno wynosić ok. 15 promili (15 gramów soli na litr wody), co stanowi mniej więcej połowę średniego zasolenia wody oceanu światowego (35 promili). Stosować należy sól wykorzystywaną w akwarystyce morskiej i wodę uzyskaną z filtra odwróconej osmozy. W akwarium słonowodnym można umieścić skały, również wapienne i niewielkie kawałki dobrze przygotowanego drewna, by uwalniało jak najmniej związków humusowych oraz garbników i nie zakwaszało wody. Woda w akwarium słonowodnym, powinna mieć pH zbliżone do 8 i twardość > 15on. Jako podłoża można użyć piasku, który najlepiej oddaje miękkie i muliste podłoże estuariów.
Jeżeli chodzi o wyposażenie techniczne zbiornika słonowodnego, niewiele odbiega ono od tego stosowanego w akwariach słodkowodnych. Należy zadbać o wydajny filtr, grzałkę i oświetlenie. Jeżeli akwarium będzie bez roślin, światło nie musi być silne. Odpieniacz jest sens instalować, jeżeli zasolenie będzie utrzymywane na poziomie minimum 18 promili. W celu kontroli zasolenia w akwarium koniecznie trzeba nabyć hydrometr.

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 8/2011(109) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 5. Przy opisach wielu ryb akwariowych zwłaszcza pochodzących z Ameryki Południowej spotyka się często z zaleceniem dodawania „garbników” albo „kwasów humusowych”. Czy możecie napisać coś więcej o tych substancjach oraz o tym, jaki mają wpływ na organizmy ryb?

Większość akwarystów kojarzy pojęcie „czarne wody” z biotopami Ameryki Południowej i popularnymi gatunkami ryb, które je zamieszkują, głównie neonami i paletkami. Znacznie mniej osób wie, że takie wody występują również w Afryce, Azji i Europie. Czarne wody charakteryzują się kwaśnym odczynem (3,5-6,0 pH), skrajnie niską twardością i małą zasadowością. Zawierają bardzo mało składników pokarmowych, ponieważ obumierające organizmy są rozkładane tylko w niewielkim stopniu. W Polsce można zobaczyć tego typu zbiorniki najczęściej w okolicy torfowisk. Dno takich zbiorników usłane jest liśćmi, gałązkami i butwiejącym drewnem. Rozkład szczątków zwierząt i roślin jest hamowany przez niski odczyn i obecność garbników oraz kwasów humusowych, które w dużym stopniu ograniczają liczbę bakterii i grzybów odpowiedzialnych za proces rozkładu, w związku z czym czarne wody charakteryzują się niskim stężeniem bakterii i innych mikroorganizmów. Nie dziwi więc fakt, że ryby z tego biotopu są wrażliwe na infekcje w akwariach, gdzie stężenie bakterii i grzybów może być wielokrotnie wyższe. Stąd pojawiające się zalecenia, by pielęgnując ryby z czarnych wód wprowadzać do akwarium związki humusowe i garbniki.
Związki humusowe stanowią grupę wielkocząsteczkowych złożonych substancji, których skład chemiczny i budowa nie zostały dokładnie poznane. Powstają w procesie humifikacji pod wpływem działania mikroorganizmów i różnych czynników środowiskowych na szczątki roślinne i zwierzęce. W ich skład wchodzą trzy grupy kwasów (kwasy huminowe i fulwowe oraz huminy). Duża koncentracja związków humusowych występuje w torfach, węglu brunatnym, lignicie (odmiana węgla brunatnego o brunatnej lub czarnej barwie, z widoczną strukturą drewna), korze, drewnie i korzeniach. Związki humusowe nadają wodzie brunatną barwę, a ze względu na swój kwasowy charakter obniżają również jej odczyn. Wpływają korzystnie na procesy fizjologiczne roślin, gdyż zawierają witaminy, hormony wzrostowe roślin (tzw. auksyny) oraz substancje o charakterze antybiotyków. Jednak przy wysokich stężeniach mogą wpływać hamująco na wzrost i rozwój roślin. Niestety określenie stężenia tych substancji nawet metodami pośrednimi w warunkach domowych jest niemożliwe. W tym wypadku liczy się praktyka, aby nie przesadzić z ich stężeniem w wodzie. Związki humusowe mają zdolność do tworzenia kompleksów z jonami metali, między innymi z żelazem Fe3+, dzięki czemu przeciwdziałają wytrącaniu się żelaza (w obecności tlenu żelazo tworzy związki nierozpuszczalne w wodzie, które są niedostępne dla roślin), a mała trwałość kompleksów związków humusowych i żelaza decyduje o dostępności tego pierwiastka dla roślin.
Garbniki roślinne są substancjami o skomplikowanej i często nie do końca poznanej budowie chemicznej. Mają właściwości bakteriobójcze dzięki swojej zdolności do łączenia się z substancjami białkowymi i tworzeniu z nimi nierozpuszczalnych związków. Występują w korze, liściach, owocach lub korzeniach np. dębu, wierzby, brzozy, kasztanowca, świerku i modrzewia, a także w wielu roślinach zielnych wykorzystywanych w medycynie do pozyskiwania tych substancji.

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 8/2011(109) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 6. Witam i proszę o wyjaśnienie niezrozumiałego dla mnie fenomenu. Otóż wyczytałem gdzieś, że woda w jeziorze Tanganika może mieć twardość węglanową wyższą od twardości ogólnej. Jak to możliwe skoro twardość węglanowa jest składową twardości ogólnej? A może to jakaś pomyłka?

Aby wyjaśnić, z czego wynika ten paradoks, należy dokładnie omówić dwa parametry chemiczne wody – twardość i zasadowość. Twardość ogólna wody jest to stężenie jonów dwuwartościowych (Ca2+, Mg2+, Mn2+, Ba2+, Fe2+ i innych). Należy pamiętać, że w wodach słodkich dominują jony wapnia i magnezu, dlatego właśnie te jony są przede wszystkim odpowiedzialne za tworzenie twardości ogólnej wody. Kationy te nie występują w roztworze samodzielnie - towarzyszą im aniony i właśnie ze względu na te aniony wyróżniamy dwa rodzaje twardości: węglanową i niewęglanową (Tab.1).
 

Tab.1. Rodzaje twardości wody

Twardość ogólna
Twardość węglanowa Twardość niewęglanowa
Kationy Aniony Kationy Aniony
Ca2+ HCO3- OH- CO32- Ca2+ SO42- Cl- NO3-
Mg2+ HCO3- OH- CO32- Mg2+ SO42- Cl- NO3-

 

Za twardość węglanową są odpowiedzialne jony wapnia i magnezu, które występują w połączeniu z takimi anionami jak: jony wodorowęglanowe, wodorotlenkowe i węglanowe. Twardość niewęglanową tworzą jony wapnia i magnezu, które tworzą pary z anionami takimi jak: jony siarczanowe, chlorkowe i azotanowe. Twardość wody jest wyrażana przy użyciu różnych jednostek, ale mając taką tabelkę (Tab.2) pod ręką można je łatwo przeliczać w zależności od potrzeb.

 

Tab.2. Jednostki twardości i współczynniki przeliczeniowe

Jednostka mg/dm3 CaCO3 mval/dm3 1°n francuska brytyjska
mg/dm3 CaCO3 1 50,04 0,056 0,10 0,070
mval/dm3 50,04 1 2,804 5,00 3,504
1°n 17,84 0,357 1 1,784 1,249
francuska 10 0,200 0,560 1 0,700
brytyjska 14,28 0,285 0,800 1,428 1

Przykład: stopień niemiecki: 1°n = 17,84 mg/dm3 CaCO3


 

Tab.3. Podział wody ze względu na jej twardość ogólną

mg CaCO3/dm3 °n Skala opisowa
0-50 0-2,8 miękka
50-100 2,8-5,6 średnio miękka
100-150 5,6-8,4 mało twarda
150-200 8,4-11,2 średnio twarda
200-300 11,2-16,8 twarda
powyżej 300 powyżej 16,8 bardzo twarda

 

W różnych publikacjach można się spotkać z nieco inną klasyfikacją wody pod względem twardości (Tab. 3), co często wynika z wyróżniania większej lub mniejszej liczby grup wody np. wody bardzo miękkiej.

Zasadowość wody - jest to zdolność wody do zobojętniana kwasów, a właściwość tę nadają wodzie wodorowęglany, węglany, rzadziej wodorotlenki, krzemiany i fosforany (Ca, Mg, Fe, Mn czasem też Na i K). Testy akwarystyczne do oznaczania twardości węglanowej w zasadzie oznaczają zasadowość. Dlatego może się zdarzyć, że wartość twardości węglanowej będzie większa niż wartość twardości ogólnej. Jest to związane z faktem, że testy do pomiaru twardości węglanowej oznaczają wszystkie znajdujące się w wodzie węglany i wodorowęglany zarówno te związane z jonami Ca i Mg (odpowiedzialne za twardość węglanową), jak i te związane z jonami jednowartościowymi (głównie z sodem). W badaniach wody, gdy zasadowość jest mniejsza od twardości ogólnej przyjmuje się, że jest ona równa twardości węglanowej (a więc określa stężenie wodorowęglanów (HCO3-) i węglanów (CO32-) wapnia i magnezu).

Z tego powodu nie musimy przejmować się, że używając testu do twardości węglanowej tak naprawdę oznaczamy zasadowość wody. Dla praktyki akwarystycznej większe znaczenie od twardości ma zasadowość, która jest odpowiedzialna za zdolności buforowe wody. Im zasadowość jest wyższa, tym woda charakteryzuje się większą stabilnością odczynu (jest mniej podatna na zmiany odczynu wody wywołane intensywną fotosyntezą roślin, podawaniem CO2). Taka woda jest natomiast utrapieniem dla osób hodujących ryby, które wymagają niskiego odczynu wody. Znaczna zasadowość (w akwarystyce twardość węglanowa) wody bardzo utrudnia obniżenie odczynu. Zasadowość wyraża się w tych samych jednostkach co twardość wody.

 

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 8/2011(109) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 7. Mam 14 lat i od ponad dwóch lat jestem zapalonym akwarystą. W moim akwarium o pojemności 112 l hoduję gupiki, mieczyki, kiryski i neony. Rodzice obiecali mi, że na najbliższą gwiazdkę dostanę swoje wymarzone akwarium o długości 150 cm i pojemności 375 l. Wprost nie mogę się tego doczekać! Zamierzam hodować w nim dyskowce i – póki co – czytam wszystko, co tylko wpadnie mi w ręce, na temat tych ryb. W związku z tym mam dwa pytania o dietę dyskowców oraz wodę dla nich. Z tego, co zdążyłem się zorientować, większość pasjonatów tych ryb karmi je głównie sercem wołowym z różnymi dodatkami. Czy taka dieta na pewno jest dla nich właściwa? Nasuwają mi się pewne wątpliwości, bo przecież w naturze ryby te na pewno nie żywią się wołowiną! Czy moglibyście napisać coś więcej na temat żywienia dyskowców i rodzajów pokarmów, jakie można im podawać? Druga rzecz dotyczy wody – część hodowców stosuje wodę kranową, inni zaś używają wyłącznie wody przygotowanej na bazie filtra RO z dodatkiem różnych soli. Która droga jest właściwsza i od czego to zależy? Aha, i jeszcze jedno: na forach [internetowych] ludzie używają wymiennie nazw „paletka” i „dyskowiec” – która z nich jest właściwa (a może obie?)?

Dieta paletek w naturze jest bardzo różnorodna i zmienia się sezonowo. Podstawą ich menu jest detrytus, w porze suchej może stanowić nawet 50% zjadanego pokarmu. Detrytus to będące w stanie rozkładu szczątki roślinne i zwierzęce oraz bakterie i grzyby, które prowadzą ich rozkład. W porze deszczowej paletki jedzą dużo owoców, liści i glonów. Jedzenia jest pod dostatkiem, ale poziom białka w diecie wynosi 11-15%. W porze suchej w diecie pojawiają się bezkręgowce, głównie lądowe, które wpadają do wody. Jedzenia jest mało, ale ma dużą zawartość białka: 47-57%. Oczywiście w akwarium, gdzie trzymane są formy hodowlane, nikt nie chce odtwarzać tych surowych warunków. Jednak czerpiąc wiedzę z natury, należy pamiętać o jak największym urozmaicaniu diety tych ryb. Paletki należą do tej nielicznej grupy ryb ozdobnych, którym nauka poświęca dosyć dużo uwagi, ponieważ ich hodowla w niektórych krajach, np. w Malezji, jest intratnym interesem. Tam też przeprowadzono ciekawe doświadczenia, których celem było określenie zapotrzebowania paletek na białko. Badania dotyczyły młodych ryb o masie ok. 5 gramów. Otrzymane wyniki jednoznacznie wskazują, że młode paletki mają wyższe zapotrzebowanie na białko niż inne gatunki ryb (patrz tab. 1). Dlatego też dobre pokarmy gotowe dla paletek to pokarmy wysokobiałkowe, które zawierają od 47 do 50% białka.
 

Tab. 1. Zapotrzebowanie na białko u poszczególnych gatunków ryb

Gatunek Zapotrzebowanie na białko
Symphysodon aequifasciatus 449-501 g/kg
Ctenopharyngodon idella 410-430 g/kg
Puntius gonionotus 350 g/kg
Aristichthys nobilis 300 g/kg
Carassius auratus 290 g/kg
Colisa lalia 250 g/kg
Salmo trutta 480-530 g/kg
Channa micropeltes 520 g/kg
Labeo rohita 250 g/kg

 

Akwaryści rozpoczynający przygodę z paletkami zwykle kupują ryby o średnicy ok. 6-8 cm. Nabywając ryby od hodowcy, można uzyskać informacje, w jakiej wodzie żyły i jaka była ich dieta. Taka wiedza ułatwi ich aklimatyzację w nowym akwarium. Spośród pokarmów gotowych marki TROPICAL w tym okresie najlepiej podawać wysokobiałkowy, płatkowany pokarm D-50 PLUS, który zawiera beta-glukan, naturalną substancję zwiększającą odporność ryb na choroby, oraz płatkowany, podstawowy pokarm REGULAR. Wysoka zawartość białka i dodatek nienasyconych kwasów tłuszczowych gwarantują wysoką wartość energetyczną i bardzo dobrą przyswajalność, dzięki czemu ryby rosną i rozwijają się prawidłowo. W diecie paletek (zarówno młodych, jak i dorosłych) nie może zabraknąć pokarmów roślinnych, które stymulują procesy trawienia i zapobiegają otłuszczeniu. Doskonale sprawdzają się w tej roli pokarmy ze spiruliną, np. z serii SUPER SPIRULINA FORTE z 36% zawartością alg, w której akwaryści mają do dyspozycji płatek, granulat, minigranulat i dla podrośniętego wylęgu mikrogranulat. Spirulina jest wyjątkowo cennym składnikiem wpływającym korzystnie na pracę przewodu pokarmowego, intensyfikującym barwy ryb, zwiększającym odporność na choroby oraz zapobiegającym stanom zapalnym przewodu pokarmowego. Nieodzownym składnikiem diety paletek jest D-ALLIO PLUS, pokarm wzbogacony o czosnek, który zawiera naturalne substancje działające jak antybiotyki, co podnosi odporność ryb na choroby i łagodzi lekkie stany zapalne przewodu pokarmowego oraz wspomaga leczenie wielu chorób. W przypadku wybrednych ryb doskonale sprawdza się KRILL FLAKE, wyjątkowo smaczny pokarm z 40% zawartością kryla, który jest przez ryby lubiany i ma bardzo dobry wpływ na ich kondycję. Wzmacnia kolory, dostarcza cennego białka, pobudza ryby do tarła, co ma szczególne znaczenie, gdy ryby osiągają wiek rozrodczy. Do menu dorosłych paletek, które chcemy rozmnażać, można wprowadzić specjalny pokarm TROPICAL D-VITAL PLUS, bogaty w lecytynę pochodzącą z żółtek jaj, dużą dawkę witaminy E i białko. Te trzy substancje są ważnym składnikiem budulcowym komórek rozrodczych i pobudzają ryby do tarła.

 

Paletka - porady Tropical

Fot.: Radosław Ragan

 

Odrębnym zagadnieniem jest wybarwianie ryb. Pokarmy służące temu celowi zawierają surowce bogate w karotenoidy - naturalne barwniki. Ich rola w organizmie ryb jest bardzo złożona i nie dotyczy tylko wybarwiania, a niedobory karotenoidów w diecie wpływają ujemnie na rozród i odporność ryb. Jeżeli chodzi o wołowinę, wątpliwości są słuszne. Mimo powszechnego stosowania tego składnika w żywieniu paletek nie jest on dla nich odpowiedni. Kwasy tłuszczowe zawarte w wołowinie są źle trawione przez ryby. Ponadto niski poziom białka (ok. 20%) plasuje wołowinę daleko w tyle, za dużo bardziej wartościowymi pokarmami. Większość doświadczonych hodowców rezygnuje również ze stosowania w żywieniu paletek mrożonych bezkręgowców, które mogą być źródłem patogenów.

Przygotowanie wody dla paletek jest związane z celem, jaki chce osiągnąć akwarysta. Jeżeli ryby mają być rozmnażane, woda powinna charakteryzować się określonymi parametrami, które najłatwiej osiągnąć, używając wody z filtra odwróconej osmozy. Jeżeli akwarium ma pełnić tylko funkcję dekoracyjną, wodę można zmiękczać naturalnymi metodami, np. umieszczając w akwarium korzenie, szyszki olchy, liście dębu lub migdałecznika, stosując filtrację przez torf. Wadą tych metod jest zmiana koloru wody na herbaciany, co nie wszystkim akwarystom odpowiada. Metody naturalne mogą być również niewystarczające w przypadku, gdy woda kranowa jest wyjątkowo twarda. Wówczas najwygodniejszą metodą jest jednak uzyskiwanie wody z filtra RO.

W polskiej nomenklaturze funkcjonują obok siebie dwa określenia na ryby z rodzaju Symphysodon – „paletka” i „dyskowiec”. Andrzej Sieniawski w jednej ze swoich publikacji próbował przypisać nazwę „dyskowiec” do dzikich ryb, natomiast nazwę „paletki” do form hodowlanych. Takie tłumaczenie w pewnym sensie wyjaśniało występowanie obok siebie tych dwóch określeń. W praktyce jednak akwaryści używają obu nazw wymiennie, a sam Andrzej Sieniawski odszedł później od swojej koncepcji, uznając, że jedyną prawidłową nazwą jest „dyskowiec”. Osobiście określenie „paletka” wydaje mi się bardziej „polskie” i preferuję stosowanie tej nazwy. Jednak bez względu na to, jakie jest nasze osobiste zdanie na temat poprawności stosowania tych dwóch nazw potocznych dla ryb z rodzaju Symphysodon, oba określenia bardzo dobrze opisują wygląd tych ryb i nawet laik wie, o jakie zwierzęta chodzi. Co ciekawe, ryb dla których w języku polskim znaleźć można więcej niż jedną nazwę jest dużo, a mimo to nikt nie prowadzi tak gorących dyskusji, która nazwa jest prawidłowa. To cena, jaką muszą płacić „gwiazdy”. A paletki bez wątpienia należą do gwiazdorskiej obsady zbiorników akwariowych.

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 9/2011(110) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 8. Mam pytanie dotyczące wychowu, a konkretnie karmienia (bo zapewne „tu jest pies pogrzebany”) narybku kirysków pstrych. Od kilku lat mam stadko tych sympatycznych rybek i nie mogę dochować się potomstwa. To znaczy, potomstwa dochować się mogę, tylko nie udaje mi się go odchować. Ryby często przystępują do tarła i składają ikrę na szybach lub roślinach. Gdy odławiam dorosłe, pojawiają się młode (zwykle po ok. tygodniu). Gdy zaczynają swobodnie pływać, zaczynam je karmić. Próbowałam stosować żółtko jaja, zawiesinę drożdży oraz roztarte na proszek płatki i firmowe pokarmy dla narybku. Niestety, po kilku dniach wszystkie małe rybki giną. Podejrzewam, że problemem jest niewłaściwie dobrany pokarm. Jakiego rodzaju pokarmami należy karmić narybek kirysków, aby doczekać się dorosłych ryb?

Bardzo często doprowadzenie ryb do tarła nie jest tak trudne, jak odchowanie wylęgu. Aby wylęg przeżył, akwarysta musi solidnie przygotować się do tarła swoich ryb. Nie napisała Pani nic o akwarium, w którym dochodzi do tarła. Jeżeli jest to zbiornik ogólny, szanse przeżycia młodych są bardzo małe. Najlepiej przygotować osobne, niewielkie (20-30 litrów) akwarium bez podłoża z 1-2 roślinami posadzonymi w doniczkach (mogą to być np. kryptokoryny). Dobrze sprawdzi się również mikrozorium przytwierdzone do korzenia. Rośliny są konieczne, ponieważ stanowią substrat, do którego samiczka przykleja ikrę. Aby ryby czuły się bezpiecznie, można też zastosować rośliny pływające. Akwarium tarliskowego nie oświetlamy. Temperatura wody powinna wynosić ok. 24oC. Instalujemy również filtr, najlepiej gąbkowy, lub niewielką kaskadę. Zanim umieścimy w akwarium tarlaki, należy je obficie karmić przez minimum dwa tygodnie. Aby jeszcze bardziej zwiększyć prawdopodobieństwo sukcesu, najlepiej byłoby rozdzielić przed planowanym tarłem samiczki od samców. Wówczas mamy pewność, że nie dojdzie do przypadkowego tarła. W akwarium tarliskowym umieszczamy stadko ryb z przewagą samców. Ryby stymulujemy do tarła przez podmianę wody na nieco chłodniejszą i miękką (najlepiej pozyskaną z filtra RO) przez kolejne 2-4 dni. Po tym czasie temperaturę wody należy stopniowo podnosić, tak by uzyskać 26oC. Po tarle ryby odławiamy. Zbiornik należy zaciemnić, a wodę zdezynfekować środkiem grzybobójczym. Larwy wylęgają się po 3-10 dniach. Początkowo korzystają z zapasów zgromadzonych w woreczkach żółtkowych, które zazwyczaj wyczerpują się po 2-3 dniach. Wówczas wylęg zaczyna żerować. W tym momencie hodowca musi zacząć podawać wcześniej przygotowane pokarmy żywe - nicienie mikro, artemię, wrotki i oczliki. Można zastosować również gotowe pokarmy, np. MIKROVIT BASIC firmy TROPICAL. Jest to pokarm w formie pyłu, który należy wymieszać z wodą, tak by opadł na dno. W miarę jak narybek rośnie, można zacząć podawać roztarty, a następnie drobno siekany rurecznik. Poziom wody w akwarium z wylęgiem powinien wynosić ok. 15 cm. Kiryski oddychają jelitowo, tzn. podpływają do powierzchni wody, gdzie połykają pęcherzyk powietrza. W silnie ukrwionym jelicie z tego pęcherzyka jest pobierany tlen. W pewnym momencie również narybek przechodzi na ten sposób oddychania i musi mieć łatwy dostęp do powierzchni wody. Codziennie należy oczyszczać dno akwarium z resztek pokarmu i dokonywać niewielkich podmian wody. Jeżeli do tarła dojdzie w akwarium ogólnym, można przenieść ikrę wraz z substratem do przygotowanego akwarium tarliskowego.

 

Kirysek pstry - porady Tropical


Kirysek pstry
Fot.: Jacek Klonowicz

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 9/2011(110) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 9. Mam być może banalne pytanie dotyczące nietypowych „glonojadów”, a mianowicie ryb z gatunku Panaque nigrolineatus (pod taką nazwą mi je sprzedano, chociaż na podstawie zdjęć ze strony www.planetcatfish.com podejrzewam, że mogą to być przedstawiciele niedawno wyodrębnionego gatunku Panaque armbrusteri). Trzy tygodnie temu nabyłem dwie młode sztuki (po ok. 6 cm długości) i umieściłem je w dużym akwarium typu „czarne wody” razem ze skalarami-altumami. W akwarium jest sporo różnych korzeni, do tego liście i gałązki dębowe. Zauważyłem, że ryby z zapałem je obgryzają, zastanawiam się jednak, czy nie należałoby dodatkowo urozmaicić ich jadłospisu? Z tego, co czytałem, zjadają podobno warzywa oraz gotowe pokarmy w tabletkach. Jak należy je podawać i jaki rodzaj tabletek i warzyw preferować?

Ze względu na dietę zbrojniki można podzielić na: ryby roślinożerne, do których doskonale pasuje określenie „glonojady”, ryby zjadające drewno – „drewnojady” i ryby wszystkożerne. W zasadzie funkcjonujący wśród początkujących akwarystów pogląd, że zbrojniki pełnią rolę sanitarną w akwarium, zjadając resztki pokarmu, ma w sobie dużo prawdy. W naturze bowiem bardzo wiele gatunków korzysta z detrytusu jako pokarmu głównego lub zastępczego, gdy nie ma innych źródeł pożywienia. Podejmując się opieki nad tą grupą ryb w akwarium, powinniśmy polegać nie tylko na wiedzy zdobytej z publikacji i forów internetowych. Zwłaszcza kupując gatunki rzadkie lub całkiem nowe, musimy liczyć się z koniecznością obserwacji i drobnych eksperymentów żywieniowych. Ogólnie rzecz biorąc, zbrojniki nie stwarzają pod względem karmienia większych problemów. Ich dieta powinna być zróżnicowana, a głównym zadaniem opiekuna jest umiejętne wypośrodkowanie tej diety i zdecydowane unikanie przekarmiania ryb. Głodny zbrojnik = zdrowy zbrojnik. Najbardziej spektakularną grupę żywieniową zbrojników stanowią „drewnojady”. Należą do nich między innymi ryby z rodzaju Panaque, których stał się Pan szczęśliwym posiadaczem. Są to ryby, które należą do nielicznej na ziemi grupy organizmów mogących wykorzystywać energię zawartą w drewnie. Ich zęby są duże, mają kształt zbliżony do łyżeczki i w odróżnieniu od innych zbrojników są to zęby jednoguzkowe. Dzięki nim ryby mogą zeskrobywać drewno, co niejednokrotnie bardzo dobrze słychać na zewnątrz akwarium. Drewniane elementy wystroju powoli znikają, natomiast przybywa odchodów. Jest to niewątpliwa wada tej grupy zbrojników. Jedząc drewno, produkują ogromne ilości odchodów. Dlatego w akwariach z „drewnojadami” należy zadbać o szczególnie wydajną filtrację mechaniczną. Pana ryby są jeszcze młode, więc ten problem nie jest jeszcze zbyt duży. Filtry należy często kontrolować, gdyż szybko ulegają zapchaniu, i często odmulać dno. „Drewnojady” nie są odpowiednimi rybami do zbiorników roślinnych, zwłaszcza gdy chcemy mieć kilka osobników. Zdolność do trawienia drewna czyni tę grupę ryb częstym obiektem badań. Przy czym zainteresowanie budzi nie tyle ich biologia, co sposób trawienia drewna i szczepy bakterii biorące udział w tym procesie. Jest to związane z faktem, że takie bakterie można potem wykorzystać w wielu gałęziach gospodarki, przy czym istnieją dwie teorie. Jedna mówi o tym, że ryby te dysponują florą bakteryjną w przewodzie pokarmowym, która umożliwia trawienie drewna. Druga natomiast głosi, że to bakterie i grzyby żyjące na zjadanym drewnie umożliwiają rybom trawienie tego typu pokarmu. Trzymając te ryby w akwarium, dobrze jest dostarczać im różne gatunki drewna. Niezwykłe są reakcje na każdy nowy kawałek - zawsze po włożeniu do akwarium nowego korzenia można zaobserwować ogólne poruszenie w zbiorniku, a na drugi dzień - sterty odchodów w jego okolicy. Z czasem entuzjazm słabnie. Na dietę tych ryb oprócz drewna mogą składać się gotowe pokarmy roślinne, zwłaszcza z dodatkiem glonów oraz drewna, np. PLECO’S TABIN firmy TROPICAL oraz inne pokarmy w tabletkach (np. GREEN ALGAE WAFERS, SUPER SPIRUTABIN) i naturalne pokarmy roślinne, np. marchewka, brokuły, kalafior.

 

Zbrojnik z rodzaju Panaque - porady Tropical


Zbrojnik z rodzaju Panaque
Fot.: Jacek Klonowicz

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 9/2011(110) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 10. Wielokrotnie czytałem w literaturze wzmianki o zjawisku zmiany płci u różnych ryb, m.in. u mieczyków. Na czym ono polega i jakie jest jego wytłumaczenie? Czy moglibyście napisać coś więcej na ten temat?

Zjawisko zmiany płci najczęściej jest obserwowane u gatunków ryb morskich. Przy czym znane są przypadki, gdy ryba rozpoczyna życie jako samica, a kończy jako samiec np. Centropyge loricula lub odwrotnie – samiec przekształca się w samicę np. błazenek (Premnas biaculeatus). Są to przykłady hermafrodytyzmu następczego, który występuje, gdy gruczoły rozrodcze (jajniki i jądra) funkcjonują kolejno po sobie, nigdy równocześnie. Ryba jest najpierw samcem lub samicą. Hermafrodytyzm następczy może być zjawiskiem typowym dla danego gatunku, jak również pojawiać się okresowo, pod wpływem słabo poznanych czynników. Przykładem sporadycznego występowania takich zmian są mieczyki oraz inne ryby z rodzaju Xiphophorus. Mimo licznych obserwacji i eksperymentów z udziałem ryb tego rodzaju, zachodząca u nich zmiana płci nie jest procesem w pełni wyjaśnionym. Zmiany zachodzą zawsze w kierunku od samicy do samca. „Nowy” samiec może być płodny lub bezpłodny, zawsze jednak jego płodność jest mniejsza niż samca z urodzenia. W tym miejscu trzeba zwrócić uwagę, że płeć u ryb z rodzaju Xiphophorus jest determinowana przez chromosomy płci, geny autosomalne oraz czynniki środowiskowe. Przy czym występują tu dwa systemu dziedziczenia płci XX/XY i ZW/ZZ, co znacznie komplikuje ten proces. Inaczej mówiąc znajdziemy u tych ryb jeden chromosom męski Y (Y i Z są traktowane jako jeden typ chromosomów) oraz dwa chromosomy żeńskie X i W. Osobniki, które odziedziczą zestaw chromosomów XY lub YY będą samcami, natomiast zestawy XX, WX i WY - samicami. Samice z genotypem WY mogą zmieniać w ciągu swego życia płeć – z żeńskiej na męską. Do tego dochodzą geny autosomalne (geny zlokalizowane na chromosomach innych niż płciowe), związane z płcią. Ich obecność powoduje, że ryby o identycznym genotypie warunkowanym przez te geny mogą różnić się fenotypowo. Jakby tego było mało, na płeć wpływają jeszcze czynniki środowiskowe.
Wykształcenie osobnika o określonej płci często ma związek z oddziaływaniem na dany zespół chromosomów określonych czynników środowiska. Takim czynnikiem może być temperatura wody, która u licznych gatunków określa kierunek rozwoju młodych osobników. Również obecność innych osobników danego gatunku może wywierać wpływ na płeć danego osobnika. U pielęgnicy Crenicarum punctulatum samcami zostają najszybciej rosnące osobniki, które do 10 miesiąca życia osiągnęły największe rozmiary. To jednak nie wszystko. W wypadku śmierci samca stojącego na czele haremu, jego miejsce zajmuje samica – oczywiście ta największa, stojąca najwyżej w hierarchii, zaraz po samcu. Taka samica staje się w pełni funkcjonalnym samcem. Warto zwrócić uwagę, że u tego gatunku, jak i wielu innych, determinacja płci jest wynikiem wielkości osobnika. Najpierw jest duża ryba, która staje się samcem. Jest to odmienna sytuacja od tej zwykle obserwowanej, gdy to płeć determinuje wielkość – a więc najpierw jest samiec, a dopiero to decyduje, że rośnie duży. Zjawisko zmiany płci i związana z tym fenomenem determinacja płci u ryb, to zawiłe zagadnienia. Doskonale ten temat rozwinął na łamach magazynu Nasze Akwarium nr 75 i 76 Piotr Łapa. Zachęcam do przeczytania tych ciekawych, aczkolwiek trudnych artykułów.

 

Mieczyk - porady Tropical


U mieczyków dość często dochodzi do zmiany płci
Fot.: Jacek Klonowicz

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 10/2011(111) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 11. Podobno można rozmnożyć bocje wspaniałe oraz inne, niemożliwe normalnie do rozmnożenia w akwarium ryby, podając im odpowiednie hormony. Jak wygląda taki zabieg i czy jest on bezpieczny dla ryb? Pytam tylko z ciekawości, bo nie zamierzam przeprowadzać na swoich rybach takich eksperymentów.

Rzeczywiście do sklepów zoologicznych trafiają ryby, których rozród stymulowany jest przy użyciu hormonów. Wiele gatunków, które zyskały popularność w akwarystyce nie rozmnaża się w niewoli lub robi to nieefektywnie, nie zaspokajając ogromnego popytu. Stymulacja hormonalna jest stosowana od lat w hodowli ryb konsumpcyjnych. Pionierskie prace naukowe dotyczące tego zagadnienia pojawiły się już w latach trzydziestych XIX wieku. Już wtedy nauka próbowała rozwiązać rosnące zapotrzebowanie gospodarstw rybackich na wysokiej jakości narybek. Drugim problemem utrudniającym prowadzenie hodowli ryb było uzależnienie tarła od czynników środowiskowych, takich jak np. temperatura wody. Doskonale wiadomo, że ryby przystępują do tarła przy określonych warunkach fizyko-chemicznych środowiska, które niejednokrotnie trudno jest zapewnić, zarówno w stawie hodowlanym, jak i akwarium. Hormony miały usprawnić hodowlę ryb konsumpcyjnych i uczynić ją ekonomiczną. Od tego czasu, za sprawą mozolnej pracy badawczej, poznano wiele aspektów z zakresu rozrodu ryb i ich układu hormonalnego. Z tej wiedzy korzystają również komercyjne hodowle ryb ozdobnych. Należy jednak podkreślić fakt, że człowiek zaledwie orientuje się w tym, jak działa układ hormonalny ryb. Dlatego też stosowanie hormonów w przypadku ryb ozdobnych jest zagadnieniem niezwykle trudnym i mającym raczej znamiona eksperymentu z wieloma niewiadomymi. Używanie hormonów w amatorskich hodowlach, lub wręcz w domu przez akwarystów bez zaplecza laboratoryjnego i zaawansowanej wiedzy to, moim zdaniem, brak odpowiedzialności.
Hormony są związkami chemicznymi produkowanymi w gruczołach dokrewnych, skąd trafiają do krwi lub limfy. Tą drogą docierają do różnych tkanek, organów i gruczołów, wpływając na ich funkcjonowanie. Jednym z najważniejszych gruczołów dokrewnych jest przysadka mózgowa. Uwalniane przez nią hormony regulują pracę innych gruczołów dokrewnych. Subtelne zależności pomiędzy poszczególnymi gruczołami dokrewnymi, które wzajemnie na siebie oddziałują poprzez wydzielane hormony oraz udział w tych procesach układu nerwowego, czyni rozmnażanie ryb niezwykle skomplikowanym. Prześledźmy szereg przyczynowo-skutkowy, którego wynikiem jest wytworzenie komórek rozrodczych i ich zapłodnienie.
Akwaryści, którzy próbują swoich sił w rozmnażaniu ryb wiedzą, że można je do tego zachęcić poprzez odpowiednie bodźce środowiskowe. Często jest to podmiana wody na świeżą i chłodniejszą oraz obfite karmienie. Informacja o warunkach panujących w środowisku trafia do mózgu. Tutaj dane podlegają weryfikacji. Zakwalifikowane jako sprzyjające rozrodowi są czynnikiem powodującym pobudzenie przysadki mózgowej, która uwalnia do krwiobiegu gonadotropiny – hormony, które wpływają na funkcjonowanie gonad – jajników u samic i jąder u samców. Gonady również produkują hormony – są to hormony płciowe odpowiedzialne za dojrzewanie jajników i jąder, wykształcanie się wtórnych cech płciowych (u ryb mogą to być różne wyrostki obecne u samców, dłuższe płetwy, większy rozmiar ciała u samic, ubarwienie) oraz produkcję komórek jajowych i plemników. Pobudzone przez gonadotropiny gonady wydzielają hormony płciowe i rozpoczynają produkcję komórek płciowych. W tym momencie ryby są gotowe do odbycia tarła.
Może się jednak zdarzyć, że ryby do tarła nie przystąpią. Brak jakiegoś czynnika pobudzającego może zahamować w pewnym momencie gametogenezę (tworzenie komórek rozrodczych) lub owulację (uwolnienie komórek jajowych z jajników). Przyczyn takiego stanu rzeczy może być wiele, jednak najczęściej upatruje się je w nieodpowiednich warunkach fizyko-chemicznych środowiska. Nie zawsze mogą być zmodyfikowane, by zapewnić rybom optymalne warunki do rozrodu. Wiedzą o tym doskonale hodowcy ryb konsumpcyjnych, chociażby karpia, dla którego w naszych wodach na ogół jest za zimno. Często czynnik uniemożliwiający rozród jest nieznany, co dotyczy wielu ryb ozdobnych. Stymulacja hormonalna pozwala doprowadzić do tarła ryb, nawet w środowisku niesprzyjającym rozrodowi.
Wykorzystując do stymulacji hormonalnej (hipofizacji) hormony przysadkowe zaczęto rozmnażać takie ryby jak Prochilodus sp., Curimatus elegans, jesiotry (Acipenser güldenstädti, Acipenser stellatus), sum indyjski (Heteropneustes fossilis), długowąs żabi (Clarias batrachus), Clarias macrocephalus, sum brazylijski (Rhamdia filarii), sum kanałowy (Ictalurus punctatus), sum rekini (Pangasius hypophthalmus), Channa punctata, Labeo rohita, Catla catla, amur biały (Ctenopharyngodon idella), tołpyga biała (Hypophthalmichthys molitrix), tołpyga pstra (Hypophthalmichthys nobilis), karp (Cyprinus carpio), pstrąg tęczowy (Oncorhynchus mykiss), cefal pospolity (Mugil cephalus), ryba mleczna (Chanos chanos). Celowo wymieniłam tyle gatunków, by uzmysłowić skalę stosowania hormonów. W hipofizjacji hormonami przysadkowymi mogą być używane hormony tego samego lub innego gatunku ryby. Problemem przy tej metodzie są koszty pozyskiwania hormonów i straty związane z koniecznością uśmiercania części ryb (dawców hormonów przysadkowych), które mogłyby zostać sprzedane. Hormony przysadkowe pozyskane od dawców innego gatunku ryb, o małym lub żadnym znaczeniu gospodarczym, nie znalazły szerszego zastosowania. Ponadto przysadka mózgowa, wykorzystywana przy hipofizacji jest niejednorodna, pochodzi od różnych osobników, a tym samym trudno przewidzieć, jaka będzie siła jej działania, gdyż jest to uzależnione od stanu fizjologicznego dawcy i jego dojrzałości płciowej. Do tego dochodzą jeszcze metody pozyskania i konserwacji, które też mają ogromy wpływ na jakość hormonów przysadkowych. Nic, więc dziwnego, że w miarę poznawania jak funkcjonuje układ hormonalny ryb i jaką rolę odgrywają hormony w rozrodzie, poszukiwano nowych, bardziej efektywnych rozwiązań. Obecnie stosowane są syntetyczne analogi gonadoliberyny (GnRH) – jest to hormon uwalniający gonadotropinę z przysadki mózgowej. Wiele badań porównawczych wskazuje, że stosowanie GnRH jest bardziej efektywne w stosunku do hormonów przysadki mózgowej. Ponadto można go stosować u wielu gatunków ryb, a w związku z tym, że jest to substancja syntetyczna, nie ma niebezpieczeństwa przenoszenia chorób, tak jak jest to w przypadku hormonów przysadkowych. Hormony podawane są poprzez iniekcję w mięśnie grzbietu lub do jamy ciała. Nieprawidłowe wykonanie iniekcji grozi uszkodzeniem narządów wewnętrznych. Dawki obliczane są na podstawie danych dostarczanych przez producenta danego preparatu. Jednak można założyć, że w przypadku ryb ozdobnych, biorąc ogromną różnorodność gatunków, te dane nie zawsze będą odpowiednie. Iniekcje można przeprowadzić tylko u ryb dojrzałych płciowo. Ważny jest czas iniekcji, który zależy od stopnia rozwoju jaj, które wcześniej należy pobrać i zbadać pod mikroskopem. Ryby przed iniekcją poddaje się działaniu środków uspokajających. Do iniekcji należy używać sterylnych igieł, a w przypadku małych gatunków ryb również bardzo precyzyjnych strzykawek pozwalających odmierzyć niewielkie ilości środka (1-100 μl w przypadku ryb < 100 gram). Ryby po iniekcji mogą odbyć tarło naturalne lub w niektórych przypadkach wskazane jest pozyskanie komórek rozrodczych od ryb, poprzez delikatny masaż brzucha w okolicy ujścia narządów rodnych. Wymieszanie obu rodzajów komórek prowadzi do zapłodnienia.

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 10/2011(111) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 12. Niedawno przeprowadziliśmy się z żoną do nowego domu i planujemy zakup dużego akwarium, mającego stanowić ozdobę salonu. Początkowo myśleliśmy o „morszczaku”, ale podczas wizyty w galerii handlowej mojej żonie wpadł w oko piękny sum z czerwonym ogonem pływający w akwarium wystawowym sklepu zoologicznego. Poszukując w necie zidentyfikowałem go jako Phractocephalus hemioliopterus. Podobno w rzekach Ameryki Południowej dorasta do 1,5 m długości. Czy w akwarium też będzie tak duży? Jaki zbiornik należy mu zapewnić i czym karmić takiego potwora? Czy w ogóle jest sens umieszczać taką rybę w typowo ozdobnym akwarium? I czy można trzymać z nią coś jeszcze?

Sum czerwonoogonowy (Phractocephalus hemioliopterus) rzeczywiście jest bardzo atrakcyjną rybą. Jednak ze względu na osiągane rozmiary nie powinien trafiać do domowych akwariów. Odpowiednie warunki mogą mu zapewnić tylko akwaria publiczne. Jak sam Pan stwierdził, ryba ta może dorastać do 1,5 metra długości. Oczywiście w małym akwarium będzie mniejsza, ale czy nawet w zbiorniku o długości 2 metrów ryba, która z pewnością przekroczy metr długości będzie się dobrze czuła? Z pewnością nie. W zbyt małym zbiorniku sum będzie skazany na życie bez pływania. Gabaryty suma czerwonoogonowego determinują również jego współmieszkańców. W miarę jak niewielki, kupiony w sklepie zoologicznym sumik będzie rósł (a rośnie szybko), ze zbiornika będą znikać wszystkie ryby, które zmieszczą mu się w paszczy. Na współmieszkańców nadają się więc tylko duże gatunki ryb, co z kolei wymusza zapewnienie jeszcze większego akwarium. Mając takiego podopiecznego trudno stworzyć akwarium dekoracyjne. Tak duża i silna ryba zniszczy wszystkie rośliny, po prostu pływając i przeszukując podłoże. Zachęcam do wyszukania w Internecie filmów pokazujących zachowanie tej ryby i rozmiary do jakich dorasta. Jeżeli chcą Państwo stworzyć faktycznie dekoracyjne akwarium, które będzie centralnym punktem salonu, proponuję rozważyć założenie akwarium roślinnego lub zbiornika odzwierciedlającego biotop jeziora Malawi, Tanganika albo czarnych wód Amazonii.

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 10/2011(111) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 13. Od pewnego czasu poszukuję informacji na następujący temat: przedstawicieli których gatunków zbrojników („eLki”) można trzymać pojedynczo, względnie po dwa, a które są stadne? Pytam, gdyż nie potrafię znaleźć nic konkretnego na nurtujący mnie temat.

W przypadku zbrojników z rodziny Loricariidae nie spotkałam się z żadnymi potwierdzonymi naukowo, doniesieniami o istnieniu gatunku stadnego – czyli gatunku, który tworzy grupy osobników o określonej organizacji. Niewykluczone jednak, że w ponad 90 rodzajach, które wchodzą w skład rodziny Loricariidae, taki gatunek występuje. Najczęściej akwaryści za zbrojniki stadne uznają ryby z rodzaju Otocinclus.
Z mojego doświadczenia wynika, że trzymanie większej liczby osobników danego gatunku, jak również kilku grup różnych gatunków zbrojników, pozwala prowadzić ciekawe obserwacje interakcji w obrębie gatunku i pomiędzy osobnikami różnych gatunków. Oczywiście, ze względu na tryb życia ryb z rodziny Loricariidae, prowadząc takie obserwacje należy uzbroić się w cierpliwość, a przede wszystkim odpowiednio zaaranżować akwarium, tak by ryby miały do dyspozycji liczne kryjówki, a jednocześnie były widoczne dla obserwatora. Podglądając życie zbrojników szybko zauważymy, że nasi podopieczni wyznaczają terytoria i obierają na stałe różne schronienia. Mimo że samce zbrojników potrafią walczyć o wybraną rurkę, czy inne schronienie, a także przeganiać rywala, nie czynią sobie wzajemnie krzywdy. Nie ma więc problemu z trzymaniem większej grupy osobników jednego gatunku, a nawet jest to wskazane, jeżeli chcemy spróbować swoich sił w rozmnażaniu tych interesujących ryb. Oczywiście i tu są wyjątki. Niektóre gatunki są na tyle agresywne, że trzymanie dwóch osobników w akwarium jest problematyczne np. Chaetostoma milesi (L-187a), mimo niewielkich rozmiarów jest zbrojnikiem z charakterem. Również takie ryby jak Scobinancistrus aureatus (L-14), Pseudacanthicus sp. L-24 i L-25, osiągające rozmiary od 30 do nawet 40 cm, w przeciętnym domowym akwarium można trzymać jedynie pojedynczo, o czym decydują nie tylko osiągane rozmiary, ale też gwałtowny temperament.
Dużo uwagi należy poświęcić doborowi gatunków zbrojników, tak by obsada akwarium dobrze ze sobą współgrała, zarówno pod względem temperamentu, diety, jak i wymagań środowiskowych. Podsumowując, „eLki” można trzymać pojedynczo, niektóre należy trzymać pojedynczo (duże, agresywne gatunki), ale zdecydowanie więcej korzyści dla akwarysty i ryb przyniesie trzymanie kilku osobników danego gatunku. Oczywiście przy założeniu, że jesteśmy w stanie zapewnić rybom odpowiedniej wielkości akwarium, wyposażone w szereg kryjówek.

 

Zbrojnik - porady Tropicala


Podobnie jak piękne zbrojniki z gatunku Scobiancistrus aureatus
Fot.: Jacek Klonowicz

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 11/2011(112) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 14. Mam 112-litrowe akwarium. Odkupiłem je od kolegi razem z szafką. Było czyste i odkażone. Kupiłem biały grys, dobrze go wypłukałem, wyparzyłem wielokrotnie w gorącej wodzie. Woda kranówka, przed wrzuceniem 9 neonek przez 3 dni non stop mocno filtrowana, temperatura 25°C. Rybki przez 2 tygodnie były zdrowe, pływały etc. Również 2 tygodnie wcześniej odkupiłem od kolegi dwie duże żabienice i niestety popełniłem duży błąd – nie odkaziłem ich. Podejrzewam, że przez nie mam teraz epidemię ospy rybiej. Właśnie leczę je zielenią firmy TROPICAL, ale na razie nie wiem, jaki będzie efekt. Chciałbym zapytać, co należy zrobić po kuracji z akwarium, czy jeszcze dodatkowo je odkazić? Jednocześnie, wraz z ospą rybią, pojawiły mi się stułbie, możliwe, że też przez roślinki. Czy mogę równocześnie leczyć ryby na ospę i jakąś metodą – czy to domową czy chemiczną – pozbyć się stułbi?

Nie jest łatwo ustrzec się przed problemami zdrowotnymi ryb w akwarium. Z Pańskiego listu wynika, że przywiązuje Pan do dezynfekcji ogromną wagę, jednak takie zabiegi nigdy nie dają 100-proc. gwarancji, a wykonywane z przesadą mogą powodować więcej problemów niż korzyści. Z Pana listu wynika, że popełnił Pan kilka podstawowych błędów. Po pierwsze, umieścił Pan ryby w niedojrzałym akwarium. Neonki mogły być zdrowe, ale mogły też być nosicielami pasożyta odpowiedzialnego za ospę rybią. Złe warunki panujące w akwarium osłabiły ich odporność i spowodowały, że „uśpione” do tej pory pierwotniaki mogły zaatakować organizm ryb. Moje wątpliwości budzi również biały grys. Czy jest Pan pewny, że to podłoże nie zmienia parametrów wody? Radziłabym zakup testu paskowego, którym zmierzy Pan podstawowe parametry chemiczne wody. Proszę zwrócić uwagę szczególnie na zawartość azotynów – są bardzo toksyczne dla ryb, w dobrze funkcjonującym akwarium ich stężenie powinno wynosić zero. Proszę zmierzyć, dla porównania, również parametry wody kranowej. Jeżeli zastosowany przez Pana grys zawiera związki wapnia, test pokaże wyższą twardość wody w stosunku do kranowej, a być może również okaże się, że odczyn jest przesunięty w kierunku zasadowego (> 7 pH). Wówczas będzie Pan musiał wymienić podłoże w akwarium.
Po zakończonej kąpieli przeciwko ospie i po wyleczeniu ryb należy dokonać częściowej podmiany wody. W filtrze umieścić węgiel aktywny, który pozwoli usunąć resztki preparatu. Można również dodać preparat z bakteriami. Przede wszystkim musi Pan pozwolić, by w akwarium wykształciła się równowaga biologiczna, dlatego wykluczona jest dezynfekcja i dodawanie kolejnych preparatów chemicznych, które niszczą florę bakteryjną.
Jeżeli chodzi o stułbie, rzeczywiście mogły trafić do zbiornika wraz z roślinami. Kiedy już upora się Pan z ospą, można zastosować w akwarium preparat z miedzią – Hydra-Tox.

 

Hydra-tox - porady Tropicala


Preparat do zwalczania stułbii

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 11/2011(112) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 15. Od ponad pół roku jestem szczęśliwym posiadaczem dwóch płaszczek rzecznych (Potamotrygon motoro). Ryby są okazami zdrowia i rosną jak na drożdżach – karmię je mrożonymi pokarmami akwarystycznymi (larwami owadów, krylem, drobnymi stynkami), filetami rybnymi i owocami morza. Problem w tym, że często wyjeżdżam w delegacje, a moja żona, która nie jest akwarystką, nie bardzo radzi sobie z podawaniem tego rodzaju pokarmów. Czytałem, że płaszczki można przyzwyczaić do niektórych pokarmów suchych? Próbowałem kilku z nich (…), ale ryby za nic nie chciały ich jeść. Stąd moje pytanie – jakie pokarmy suche są najlepsze dla płaszczek i jak nauczyć je ich przyjmowania? Dodam jeszcze, że moje ryby są młode, mają po ok. 30 cm średnicy.

W przypadku płaszczek nakłonienie ich do jedzenia pokarmów gotowych będzie dużym wyzwaniem. Są to ryby, które przyjmują przede wszystkim pokarmy żywe, w mniejszym stopniu mrożone, a osobniki jedzące granulaty, czy tabletki są wyjątkami. Jedyną metodą „uczenia” ryb przyjmowania pokarmu jest kilkudniowa głodówka. Po takim poście może Pan spróbować tonącego granulatu dla ryb mięsożernych Carnivore firmy TROPICAL. Proszę pamiętać, że ryby mięsożerne nie muszą jeść codziennie i 2-3 dniową głodówkę raz na jakiś czas zniosą bez szwanku dla zdrowia i kondycji. Jeżeli jednak chce Pan spróbować swoich sił w rozrodzie płaszczek należy je karmić obficie i często pokarmami mrożonymi i żywymi rybami.

 

Carnivore - porady Tropicala


CARNIVORE - specjalistyczny pokarm dla ryb drapieżnych

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 11/2011(112) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 16. Na jednym z forów znalazłem informację, że pokarmy granulowane dla ryb akwariowych dobrze jest namoczyć przed podaniem rybom. Chodziło konkretnie o pyszczaki i karmy dla nich. Podobno ma to zapobiegać wzdęciom i kłopotom z trawieniem. Moje pytanie brzmi: czy moczenie pokarmów ma sens i rzeczywiście jest wskazane/konieczne? Czy dotyczy to tylko wspomnianych pyszczaków czy też innych ryb (np. paletek, złotych rybek) i pokarmów dla nich?

Ogólnie nie zaleca się namaczania karm przeznaczonych dla ryb i bezkręgowców wodnych. Pasze, a w tym pełnoporcjowe karmy dla ryb akwariowych, powinny być podawane w formie przygotowanej przez producenta. W uzasadnionych przypadkach, np. chorym (o uszkodzonym przewodzie pokarmowym) lub bardzo wrażliwym rybom, można przed podaniem dodać do odmierzonej ilości karmy niewielką ilość wody – tak, aby tylko nawilżyć karmę. Należy jednak pamiętać, że woda, którą dodajemy do granulatu, powinna zostać przez niego całkowicie wchłonięta. W żadnym wypadku z karmy nie powinno nic odciekać. Technologia ekstruzji umożliwia produkcję granulatów o różnych parametrach fizycznych. W zależności od przeznaczenia pokarmy dla ryb mogą specyficznie zachowywać się w wodzie. Karmy, które umownie nazywa się „ciężkimi”, o wysokiej gęstości nasypowej opadają na dno, inne zaś (lekkie) pływają w toni, bądź dryfują na powierzchni. Niezależnie jednak od sposobu zachowania w środowisku wodnym, zarówno pierwsze, drugie, jak i trzecie po kontakcie z wodą uwalniają do niej cenne składniki pokarmowe, takie jak witaminy, mikroelementy i aminokwasy. Szczególne znaczenie w tym zakresie ma czas ekspozycji, której poddaje się granulat. Im jest on krótszy, tym więcej cennych żywieniowo składników pozostaje w pokarmie. Efektem długotrwałego namaczania karm jest ich znaczne zubożenie w składniki pokarmowe. Woda, przenikając w strukturę granulki, wypłukuje z niej różne związki chemiczne, co w efekcie może prowadzić do niedoborów pokarmowych u ryb.
Zwierzętom chorym lub źle tolerującym pęczniejące karmy (każdy pokarm w mniejszym lub większym stopniu zwiększa swoją objętość w wodzie) zaleca się rozłożenie dziennej dawki na kilka mniejszych porcji. Takie postępowanie w znacznym stopniu ogranicza możliwość wystąpienia potocznie nazywanych przez akwarystów „wzdęć”. Z fizjologicznego punktu widzenia korzystniejsze jest także wielokrotne podawanie mniejszych, natychmiast zjadanych przez ryby porcji niż jednorazowych, zalegających w zbiorniku, całodziennych dawek. Naturalnym sposobem odżywiania się roślinożernych i wszystkożernych zwierząt wodnych (do których należy większość pyszczaków oraz welonki) jest wielokrotne pobieranie pokarmu w ciągu doby. Badania naukowe dowodzą, że ryby częściej karmione małymi porcjami lepiej się rozwijają i uzyskują większe przyrosty niż ryby otrzymujące pokarm raz dziennie. Omawiana zasada generalnie nie dotyczy dorosłych ryb mięsożernych, choć są wyjątki od tej reguły, jak chociażby wspomniane w pytaniu dyskowce.

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 12/2011(113) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 17. Podczas niedawnej wizyty w sklepie akwarystycznym dosłownie się zakochałam (…). Obiektem mojego uczucia jest motylowiec – widziałam tę rybę po raz pierwszy i od tego czasu myślę tylko o jej zakupie i umieszczeniu w akwarium. Podejrzewam jednak, że mój domowy zbiornik byłby dla niej mocno nieodpowiedni. Czy mogłabym prosić Szanowną Redakcję o nieco informacji na temat tego fascynującego stworzenia? Jakie akwarium będzie dla niego najlepsze i z jakimi innymi rybami można go pielęgnować?

Motylowce (Pantodon sp.) występują naturalnie w zachodniej i środkowej Afryce, gdzie dorastają do około 15 cm długości. Ryby te pływają głównie tuż pod powierzchnią wody. Dlatego też najlepiej trzymać je ze zwierzętami żyjącymi w środkowej lub dennej strefie zbiornika. Należy jednak mieć na względzie, że motylowce są drapieżnikami i mogą atakować oraz zjadać mniejsze od siebie ryby. Chowu motylowców nie zaleca się początkującym akwarystom. Ryby te powinny być trzymane w dużych, gęsto obsadzonych roślinnością zbiornikach. Według literatury fachowej, minimalna długość akwarium powinna wynosić 80 cm, a minimalna wysokość 15-20 cm. Zbiorniki, w których trzymane są motylowce, powinny być przykryte. Warto także zostawić około 10-15-centymetrowe odstępy pomiędzy pokrywą akwarium a lustrem wody, aby ryby nie uderzały w nią ciałem, próbując wyskoczyć za przelatującym owadem. Pokarmem dla motylowców mogą być wspomniane owady (imago oraz larwy), inne małe bezkręgowce i narybek. Przyuczone ryby nie gardzą także karmami płatkowanymi.

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 12/2011(113) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 18. W wielu artykułach na łamach Waszego pisma różni Autorzy polecają podawanie rybom – zwłaszcza tym bardziej „drapieżnym” i pochodzącym z odłowu – suchych pokarmów liofilizowanych. Czym jest to podyktowane i dlaczego te pokarmy są jakoby najbardziej dla nich odpowiednie? Czy mogę prosić o napisanie czegoś na temat sposobów ich przygotowywania oraz składników jakich używa się do ich produkcji?

Podawanie rybom z odłowów naturalnych pokarmów liofilizowanych wiąże się głównie z nawykami żywieniowymi tych zwierząt. Ponadto smak karm przemysłowych może znacząco różnić się od smaku uprzednio pobieranego pokarmu. W tym względzie znaczenie mają przede wszystkim nawyki i przyzwyczajenia, a nie sama smakowitość karm. Zestresowane ryby po długotrwałym, męczącym transporcie i w nowym otoczeniu, trudniej akceptują inne, nieznane dotąd formy karm, niż pokarmy naturalne. Przede wszystkim rybom z odłowu, zarówno egzotycznym, jak i tym krajowym, jako pierwszy pokarm można podawać żywe lub mrożone bezkręgowce wodne. Najlepsza w tym zakresie jest popularna szklarka (larwa wodzienia), rozwielitka (dafnia), kryl lub ochotka. Małym gatunkom ryb lub narybkowi zaleca się podawanie żywych naupliusów (świeżo wylęgłych larw artemii). Z uwagi na wykształcony u ryb (mięsożernych, wszystkożernych i po części roślinożernych) instynkt drapieżny naturalne żywe (lub liofilizowane) pokarmy są polecane jako najodpowiedniejsze do pierwszego karmienia. Ponadto bezkręgowce wodne, którymi karmi się ryby, zawierają wiele substancji będących atraktantami smakowymi. Jedną z takich substancji jest TAMAO. Związek ten można znaleźć m.in. w żywym, mrożonym lub liofilizowanym krylu. Niektóre gatunki zwierząt wodnych (szczególnie w odniesieniu do ryb i raków z polskich rzek) pochodzących bezpośrednio z odłowów od razu pobierają karmy granulowane. Takie postępowanie niesie jednak ze sobą ryzyko zanieczyszczenia zbiornika niezjedzonymi bądź niestrawionymi resztkami pokarmu.

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 12/2011(113) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 19. W grudniowym (113) numerze MA przeczytałam bardzo interesujący artykuł autorstwa Pani dr Aleksandry Kwaśniak-Płachety pt. „Kolorowy biznes” dotyczący sztucznie barwionych ryb. Znalazła się w nim wzmianka na temat limfocystozy i jej występowania u barwionych przeźroczek. Szczerze powiedziawszy, pierwszy raz słyszę o takiej chorobie. Czy mogłabym prosić o napisanie choć kilku zdań na jej temat i opublikowanie w którymś z kolejnych numerów Waszego periodyku?

Limfocystoza jest jedną z całego szeregu zakaźnych chorób, które mogą występować m.in. u ryb „sztucznie” wybarwianych. Czynnikiem wywołującym tę przewlekłą chorobę są irydowirusy. Limfocystoza występuje u ponad 140 gatunków ryb zarówno słodkowodnych, jak i morskich. Co ważne, ta jednostka chorobowa o podłożu wirusowym może dostać się do akwarium nie tylko za pośrednictwem przyniesionych nowych (zakażonych nią) ryb, ale także wraz z pokarmem i różnymi pasożytami. Limfocystoza w zawansowanym stadium (widoczna jest już przy niewielkim powiększeniu lub nawet gołym okiem) objawia się występowaniem guzków przypominających owoc morwy. Objawy te wynikają z przerostu komórek skóry, które mogą osiągać do 2 mm średnicy. Warto jednak pamiętać, iż rozwój choroby może trwać do 9 miesięcy, a widoczne objawy świadczą o jej bardzo zawansowanym stadium. Ważne jest także, że zakażeniom wirusowym często towarzyszą równolegle tzw. infekcje mieszane. Zazwyczaj przy schorzeniach wirusowych (jak w przypadku limfocystozy) występują następczo różne bakteryjne „przypadłości”. Niestety jest to powszechne u ryb zjawisko. Ponieważ limfocystoza jest chorobą wirusową, jej szczegółowa diagnostyka wymaga odpowiedniej wiedzy, a przede wszystkim sprzętu. Dlatego też akwarysta po objawach nie jest w stanie jednoznacznie zidentyfikować tej jednostki, a jedynie domniemywać jej wystąpienie.
Szczegółowy opis limfocystozy wraz z objawami, patogenezą, rozpoznawaniem oraz profilaktyką i zwalczaniem można znaleźć m.in. w książkach prof. Jerzego Antychowicza – „Zakaźne choroby ryb akwariowych” lub „Zatrucia i choroby ryb”.

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 01/2012(114) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 20. Proszę o pomoc w rozstrzygnięciu nurtującego mnie dylematu dotyczącego karmienia ryb rurecznikami. Jestem miłośnikiem akwarystyki oraz historycznej literatury akwarystycznej. Wertując pochodzące z różnych epok książki i artykuły zauważyłem, że przed II wojną światową i w pierwszych dziesięcioleciach po niej większość hodowców ryb polecała rurecznika jako świetny pokarm dla ryb, a nawet (po posiekaniu lub zmiażdżeniu) dla narybku. Dopiero później – w latach 70. i 80. w literaturze pojawiły się wzmianki o jego szkodliwości wynikającej zarówno z ciężkostrawności i zbytniej kaloryczności, jak i możliwości zatrucia metalami ciężkimi. Z kolei część najnowszych autorów bez zastrzeżeń poleca karmienie rurecznikiem podobnie jak przed ponad półwiekiem, rekomendując go jako świetne źródło pokarmu dla ryb. Moje pytanie wiec brzmi: jak naprawdę jest z tym rurecznikiem i w jaki sposób najlepiej karmić nim ryby (jeśli w ogóle)?

Od dziesięcioleci rurecznik był jednym z podstawowych pokarmów dla ryb ozdobnych. Od lat nie przybywa mu niestety zalet, a jedynie wad. Nie wiąże się to z samym skąposzczetem, ale z powszechną chemizacją środowiska. O ile ogólny stan jakościowy wód w miarę się poprawia, o tyle dochodzą wciąż nowe substancje chemiczne o nieznanym wpływie na ryby. Warto pamiętać, w jakich strefach zbiornika żyją rureczniki. Ich występowanie jest ściśle związane ze strefą denną. A to właśnie muł i zwierzęta bentoniczne w nim bytujące mają bardzo wysokie zdolności do kumulowania różnych niepożądanych związków chemicznych, takich jak metale ciężkie. Ryby żywiąc się stale tymi organizmami, pochłaniają i retencjonują znaczne ilości substancji o niepożądanym działaniu. Efektem ubocznym oddziaływania skumulowanych związków może być m.in. upośledzenie rozwoju lub rozrodu ryb. Z żywieniowego punktu widzenia rurecznik ma bardzo wiele wad. Do nich należy także praktycznie konieczność podawania go w formie żywej lub liofilizowanej, gdyż mrożonki bardzo szybko się rozkładają, zanieczyszczając wodę. Inną wadą jest wysoka zawartość tłuszczu, który przy długotrwałej monodiecie prowadzi do otłuszczenia narządów wewnętrznych oraz niepłodności. Jednak do niewątpliwych zalet można zaliczyć treściwość tej karmy oraz niski poziom związków, takich jak chityna, które w znacznych ilościach występują u wodnych larw owadów oraz ich form imago. W chwili obecnej wielu akwarystów nie wyobraża sobie hodowli zarobkowej ryb bez tubifeksu. Współczynnik pokarmowy rurecznika jest bardzo wysoki. Karmiony nim narybek np. piękniczkowatych lub karpieńcowatych bardzo szybko przyrasta na masie. Z punktu widzenia hodowcy istotny jest aspekt ekonomiczny, a w nim cena pokarmu. Tubifeks to pokarm poławiany w dużych ilościach praktycznie przez cały rok, dlatego jego cena i stała obecność na rynku czyni go konkurencyjną karmą. Odmienną kwestią była niegdyś dostępność karm przemysłowych dla ryb akwariowych. W latach osiemdziesiątych zaczęły one tak naprawdę wchodzić na polski rynek. Stąd stopniowo coraz częściej akwaryści przechodzili z pokarmów naturalnych na karmy przemysłowe.
Rurecznik nadaje się do żywienia ryb, jednak najlepiej żeby nie był on głównym składnikiem diety, a raczej jej uzupełnieniem. Ogólna zasada zaleca urozmaicenie diety w oparciu o kilka składników. Z żywych pokarmów warto podawać rybom różne formy owadów w tym: wodzienia, czarną larwę komara oraz ochotkę (choć w przypadku tej ostatniej istnieje problem kumulacji rożnych związków z bentosu).

 

Rurecznik - porady Tropicala


Rurecznik
Fot.: Jacek Klonowicz

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 01/2012(114) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 21. Od prawie pół roku jestem fanem i miłośnikiem krewetek „Crystal Red”. Zasadniczo nie mogę narzekać, bo moje krewetki kilkakrotnie już się rozmnożyły, mam jednak pewne zastrzeżenia odnośnie intensywności ich ubarwienia. Otóż oglądane na zdjęciach „Crystal Redy” są o wiele bardziej czerwone niż krewetki pływające w moim akwarium (chodzi o intensywność koloru). Wiem, że w sprzedaży znajdują się liczne pokarmy wybarwiające dla krewetek, słyszałem również, że można zintensyfikować ich ubarwienie, podając im liście i inne naturalne substancje. Bardzo proszę o poradę w tym zakresie.

Rzeczywiście od kilku lat na rynku zoologicznym znajdują się karmy i różne dodatki do wody, które mogą intensyfikować ubarwienie skorupiaków. Wśród najczęściej stosowanych składników dla ryb i bezkręgowców wodnych pełniących funkcję wybarwiających suplementów paszowych wymienia się głównie drożdże Phaffia rhodozyma, mikroalgi Hematococcus pluvialis, Dunaliella salina i Spirulina platensis, płatki kwiatowe Adonis aestivalis oraz Tagetes erecta, dzwonki czerwonej papryki chili Capsicum annuum i strączki rośliny Leucanea leucocephala. W składzie wszystkich wymienionych organizmów znajdują się duże ilości astaksantyny. Bogatym jej źródłem jest także wiele niewymienionych gatunków zwierząt morskich, w tym skorupiaki. Jeśli szczególnie zależy Panu na lepszym wybarwieniu ciała krewetek, powinien Pan zastosować karmy zawierające ww. składniki lub ewentualnie pokusić się o selektywne podawanie skorupiakom większej ilości dodatków bogatych w naturalne barwniki. Jeśli chciałby Pan sam przygotowywać karmę, która stanowiłaby jeden ze składników diety krewetek, to polecam zakup w aptece lub sklepie zielarskim jednego z wyżej wymienionych dodatków wybarwiających. Ich udział w przygotowanym pokarmie nie powinien przekraczać 3% (zazwyczaj zaleca się 1-3%). Znaczne ilości barwników zawierają także gotowe karmy, takie jak Crusta Sticks, Caridina Nano Sticks lub Astacolor. Warto także pamiętać, iż ubarwienie krewetek może zależeć od wielu czynników środowiskowych, a także stanu fizjologicznego oraz ogólnej kondycji zdrowotnej skorupiaków. Krewetki są bardzo wrażliwe na cały szereg związków chemicznych występujących w wodzie kranowej oraz na większość leków przeznaczonych dla ryb i ich pozostałości. Wiele z tych substancji działa drażniąco na układ oddechowy oraz immunologiczny i zakłóca pośrednio inne procesy życiowe skorupiaków. W takiej sytuacji jednym z widocznych objawów może być słabe wybarwienie i blednięcie krewetek. Powinien Pan więc przede wszystkim zweryfikować warunki chowu (czy parametry wody są właściwe), a w oparciu o powyższe informacje uzupełnić, rozszerzyć lub zmodyfikować menu podopiecznych. Jeśli chodzi o liście np. ketapangu (migdałecznika morskiego), to wykazuje on bardziej działanie antyseptyczne i antybakteryjne, niż wybarwiające. Wielu akwarystów używa go jako jednego z alternatywnych lub uzupełniających pokarmów dla krewetek. Często jednak skorupiaki zjadają liście migdałecznika dopiero, gdy powstanie na nich błona bogata w mikroorganizmy saprofityczne.

 

CRUSTA STICKS - porady Tropicala


CRUSTA STICKS

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 01/2012(114) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 22. Ośmielam się pisać do Was z prośbą o wyjaśnienie pewnych wątpliwości dotyczących moich ukochanych złotych rybek. Hodowałem te fascynujące stworzenia jeszcze w latach 70. i 80. Pamiętam, że były to ryby niemal totalnie bezproblemowe (pomijając oczywiście fakt, że to wyjątkowe brudasy i trzeba było sporo się natrudzić, żeby zachować czystą wodę w akwarium – ale taki już ich urok). Kilkakrotnie udało mi się je nawet rozmnożyć, zaś odchowanym narybkiem obdzieliłem wszystkich znajomych. Później – z różnych przyczyn, m.in. z powodu dłuższego wyjazdu z kraju – na ponad 20 lat rozstałem się z akwarystyką. Powróciłem do niej przed około rokiem, kiedy to, wiedziony nostalgią za dawnym hobby, postawiłem w salonie niemal 600-litrowy zbiornik (przeznaczony oczywiście dla złotych rybek). Wpuściłem do niego około 30 młodych osobników (welony, czerwone kapturki, teleskopy, lwie główki) zakupionych w lokalnych sklepach (w porównaniu z latami 80. wybór był ogromny). I tutaj spotkała mnie przykra niespodzianka. Te bezproblemowe (jak mi się dotąd zdawało) ryby zaczęły bowiem sprawiać mi olbrzymie kłopoty. Najpierw przyplątała się wyjątkowo uporczywa ospa – zanim sobie z nią poradziłem 3 rybki, niestety, padły. Następnie pojawiły się kłopoty natury (jak się domyślam) żywieniowej. Mimo regularnego karmienia i urozmaiconej diety składającej się z kilkunastu (!) różnych specjalistycznych pokarmów dla złotych rybek dostępnych w sklepach część ryb chudła, zaczynały pokładać się na dnie, po czym – z nie wyjaśnionych przyczyn – padały. Próbowałem modyfikować ich dietę, dodawałem pokarmy ze spiruliną, czosnkiem itp., ale bez wyraźnego skutku (choć po karmie z czosnkiem odnotowałem lekką poprawę). Gdy podzieliłem się swoimi problemami z doświadczonym sprzedawcą w sklepie zoologicznym, odrzekł mi, że to typowe, ponieważ dzisiejsze złote rybki to nie to co dawniej. W ogromnej większości pochodzą z importu z Azji z hodowli stawowych, przez co są totalnie nieprzystosowane do europejskiej wody i zamieszkujących ją drobnoustrojów – stąd problem z chorobami. Poza tym – jak się wyraził – większość z nich jest „zdegenerowana” i prędzej czy później pada, zanim osiągnie wiek dojrzały. Zasugerował mi nawet zakup najtańszych „welonów karmowych” sprzedawanych jako żywy pokarm, ponieważ są one najzdrowsze i najodporniejsze. Problem w tym, że mnie osobiście podobają się te wyselekcjonowane i o oryginalnym wyglądzie. Szkoda tylko, że padają. I tutaj właśnie dochodzę do mojego pytania. Jak utrzymać te ryby w dobrym zdrowiu? Cały czas sądzę, że źródłem moich problemów ze złotymi rybkami jest sposób ich żywienia. Wnikliwie studiując etykiety różnych pokarmów dla „welonów” stwierdziłem, że wyroby poszczególnych firm bardzo różnią się od siebie składem oraz zawartością, np. białka. Z czego to wynika i jaka powinna być optymalna dieta dla złotych rybek, również tych „zdegenerowanych” pochodzących z Azji? Czy powinienem oprzeć się tylko na pokarmach suchych czy też może podawać im mrożonki (jeśli tak, to jakie i jak często)? I jeszcze jedno – w jednej z książek czytałem, że na kłopoty trawienne tych ryb dobrze sprawdza się zielony groszek (ma jakoby mieć działanie łagodzące i wspomagające trawienie oraz odchudzające). Czy to prawda, a jeśli tak, to w jaki sposób należy ten groszek podawać? Próbowałem z mrożonym i lekko obgotowanym groszkiem, ale moje ryby nawet na niego nie spojrzały.

Obawiam się, że sprzedawca, z którym Pan rozmawiał, nie myli się. Kraje azjatyckie stały się potentatem w hodowli ryb ozdobnych. Produkują dużo i tanio. Wykorzystując do tego celu otwarte stawy, nie ponoszą takich kosztów hodowli jak hodowcy w Polsce czy innych krajach Europy. Wielu gatunkom podawane są hormony płciowe, by uzyskać młode ryby o pięknych kolorach dojrzałych płciowo osobników. Brak higieny w hodowlach jest rekompensowany podawaniem do wody leków. W efekcie ryby, które trafiają na nasz rynek, pozbawione ochronnego działania medykamentów, a jednocześnie narażone na ogromny stres wynikający z transportu, zaczynają chorować. Niestety, często, oprócz standardowej ospy, są to poważniejsze choroby, które akwaryście trudno zdiagnozować. Wiele z nich jest nieuleczalna, np. mykobakterioza, limfocytoza i ichtiofonoza. Ponadto patogeny beztrosko traktowane różnymi środkami leczniczymi uodparniają się na nie. W przypadku złotych rybek trzeba wziąć też pod uwagę jeszcze jeden aspekt. Ryby dostępne w naszym kraju to na ogół mieszańce, jak również gorszy sort ryb, który powstaje jako produkt uboczny w hodowlach rasowych odmian złotych rybek. Z jednego tarła rasowych ryb tylko kilka osobników będzie miało cechy swoich rodziców, reszta zostanie poddana ostrej selekcji pod względem jakości/wyglądu. Im słabsze ryby, tym tańsze i to takie trafiają do sklepów. Osobniki o cechach zbliżonych do wzorca danej rasy osiągają bardzo wysokie ceny i trzeba je specjalnie zamawiać.
Nie sądzę, żeby dieta była przyczyną problemów Pana ryb. Pokarmy gotowe nie są trucizną, nawet te nie najlepsze nie mogą w ten sposób oddziaływać na ryby. Prędzej można się spodziewać, że złe zbilansowanie składników pokarmowych będzie przyczyną nadmiernej otyłości i problemów rozrodczych niż utraty masy ciała.
Żeby rozwiązać Pana problem, najlepiej byłoby zlecić badania ryb przez lekarza weterynarii, który specjalizuje się w chorobach tych zwierząt. Ponadto z Pańskiego listu wynika, że ryby pochodziły z różnych sklepów. Nasuwa się pytanie, czy przeprowadził Pan kwarantannę? Można powiedzieć, że dzisiaj bez tej prostej metody zapobiegawczej, jakiej powinna być poddana każda nowo zakupiona ryba, akwarysta sam prosi się o kłopoty.
Co do zielonego groszku, rzeczywiście istnieją takie informacje, że jego podawanie wspomaga trawienie i łagodzi skutki gromadzenia się gazów w przewodzie pokarmowym ryb. Akwaryści podają rozgnieciony, świeży lub mrożony groszek po obgotowaniu. Oczywiście, żeby ryby chciały przyjmować taki pokarm, muszą się do niego przyzwyczaić. Dobre wyniki przynosi podawanie złotym rybkom pokarmów roślinnych zasobnych w błonnik, który wspomaga pasaż masy pokarmowej przez przewód pokarmowy. Zwłaszcza godne polecenia są pokarmy ze spiruliną, która dobrze oddziałuje na florę bakteryjną przewodu pokarmowego. Takie pokarmy doskonale sprawdziły się w żywieniu glonożernych pielęgnic, np. trofeusów. W przypadku ryb o silnie skróconym ciele, które często mają problemy z zachowaniem właściwej pozycji w wodzie po zjedzeniu pokarmu (zgromadzone gazy zwiększają wyporność ryby i uniemożliwiają jej pływanie), warto unikać stosowania pokarmów pływających. Podczas pobierania pokarmu z powierzchni wody ryba łyka również powietrze, którego nie potrafi później usunąć z przewodu pokarmowego. W takich przypadkach najlepiej stosować pokarmy w płatkach, które zanurzamy pod powierzchnię wody, by opadły na dno. Pływające granulaty można moczyć, aby straciły zdolność unoszenia się w wodzie, aczkolwiek trzeba pamiętać, że taki zabieg wypłukuje z nich cenne składniki pokarmowe.

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 02/2012(115) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 23. Od jakiegoś czasu podczas codziennego karmienia ryb dręczy mnie proste pytanie – w jaki sposób produkuje się pokarmy dla ryb akwariowych? Czy moglibyście napisać, jak powstają płatki, granulki i tabletki, którymi karmimy nasze ryby (o ile oczywiście nie jest to jakaś wielka tajemnica, nie chodzi mi o szczegóły techniczne, tylko o ogólny proces). Jakie są ich najważniejsze składniki? Sądzę, że zastanawia to nie tylko mnie, ale również i wielu innych akwarystów.

Postaram się w kilku zdaniach przybliżyć technologię produkcji pokarmów gotowych dla ryb ozdobnych stosowaną przez firmę TROPICAL.
Pokarmy granulowane, które mamy w ofercie, powstają w procesie ekstruzji. Linia, na której odbywa się ich produkcja, została uruchomiona w 2009 roku i należy do jednej z najnowocześniejszych na świecie. Została zaprojektowana w taki sposób, aby spełnić wszystkie wymagania tak dużego producenta, jakim jest firma TROPICAL. Przy pomocy tej nowoczesnej linii można produkować różnej wielkości i kształtu granulaty tonące, pływające pellety, pływające lub tonące pałeczki i najnowszą formę granulatu, jaką wprowadziliśmy na rynek – chipsy. Cała produkcja jest sterowana komputerowo, co gwarantuje precyzję dozowania poszczególnych komponentów receptury i powtarzalność produktów.
Surowce stosowane do produkcji pokarmów dla ryb podlegają silnemu rozdrobnieniu i wymieszaniu w specjalnym młynie z dodatkiem wody. Dzięki temu produkt końcowy charakteryzuje się znacznie lepszą przyswajalnością substancji pokarmowych przez organizmy zwierząt. Tak przygotowana masa transportowana jest do ekstrudera, gdzie poddawana jest obróbce w wysokiej temperaturze i ciśnieniu w bardzo krótkim czasie (technologia HTST). Dzięki temu składniki odżywcze nie ulegają degradacji oraz zachowują wszelkie właściwości żywieniowe. Granulki mają regularną i zwartą budowę, co zapewnia im bardzo dużą hydrostabilność – w wodzie długo utrzymują swój kształt i nie uwalniają cennych składników pokarmowych.
Jedną z największych zalet tej linii technologicznej jest możliwość produkcji bardzo małych granulatów (mikrogranulatów). Do tej pory takie rozwiązanie nie było stosowane szerzej przy produkcji pokarmów dla ryb. Małe rozmiary granulatów uzyskiwano na drodze krumblowania, czyli kruszenia większych granulatów. W efekcie produkt końcowy charakteryzował się ostrymi krawędziami, otwartymi porami, słabą hydrostabilnością i tendencją do uwalniania składników pokarmowych do wody. Ponadto pokarmy krumblowane miały duży udział frakcji pylistej, która nie była bez znaczenia dla utrzymania jakości wody w akwarium. Produkcja pokarmów płatkowanych w pierwszym etapie również polega na rozdrobnieniu i wymieszaniu wszystkich składników, które poddawane są działaniu wody. Następnie półpłynna masa trafia na gorący bęben, gdzie jest równomiernie rozprowadzana i suszona. Z bębna specjalny skrobak usuwa, jednocześnie rozdrabniając, suchy już produkt.
Dzięki licznym badaniom naukowym wiedza ludzi na temat wymagań pokarmowych ryb i skorupiaków jest coraz większa. Dlatego bez problemu można zastępować lub uzupełniać naturalną dietę ryb pokarmami gotowymi. Przy czym nie trzeba używać w ich produkcji surowców naturalnych typowych dla środowiska życia konkretnego gatunku ryb. Inaczej mówiąc, nikt nie jedzie na Nową Gwineę, by pozyskać żyjące tam bezkręgowce wodne, które staną się składnikiem granulatu dla tęczanek. Można je zastąpić łatwiej dostępnymi surowcami, a znając ich skład, przygotować odpowiednią recepturę pokarmu.
Pokarm musi dostarczać rybom białka o odpowiednim składzie aminokwasowym, tłuszczy, w tym niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT), węglowodanów, witamin i mikroelementów. W przypadku pokarmów dla ryb ozdobnych wiele z nich jest uzupełnianych w specjalne dodatki, np. naturalne barwniki z grupy karotenoidów, immunostymulatory (np. beta-glukan), ekstrakt z czosnku, a także spirulinę, glony Kelp, pokrzywę, szpinak, zielony groszek, kryl i kalmary.
Aby uzyskać odpowiednią strukturę i stabilność pokarmu, muszą znaleźć się w nim również dodatki wiążące, najczęściej są nimi węglowodany w postaci celulozy i pektyn. By zaś pokarm dostatecznie długo zachował swoje właściwości, nie może zabraknąć składników konserwujących. Tę rolę pełnią witaminy E i C. Naturalnymi atraktantami, które zachęcają ryby do żerowania, są białka ryb, kryl i aminokwasy, takie jak glicyna czy alanina.
Składniki użyte do produkcji danego pokarmu są wymienione na etykiecie. Znajduje się tam również analiza chemiczna stanowiąca informację o tym, ile dany pokarm zawiera białka, tłuszczu i popiołu (inaczej mówiąc związków mineralnych), a także ile i jakie witaminy są obecne w pokarmie.

 

Produkcja karm akwarystycznych - TROPICAL


TROPICAL - hala z profesjonalnymi urządzeniami do produkcji pokarmów akwarystycznych

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 02/2012(115) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 24. Niedawno czytałam w odpowiedziach na listy Czytelników opublikowanych na łamach Waszego pisma ciekawą wypowiedź na temat pokarmów wybarwiających dla ryb. W jednym ze sklepów zauważyłam taki pokarm przeznaczony dla ryb niebieskich. Wydawało mi się, że karotenoidy zawarte w pokarmie wpływają wyłącznie na intensyfikację kolorów żółtego, pomarańczowego i czerwonego, czyli tzw. barw ciepłych, zaś barwy „zimne”, takie jak fioletowa i niebieska, są widoczne dla ludzkiego oka na skutek załamywania się światła w specjalnych komórkach obecnych w skórze ryb. Czy zatem istnieją naturalne suplementy diety, które mogą wybarwić ryby na niebiesko, czy też jest to tylko klasyczny chwyt marketingowy mający polepszyć sprzedaż pokarmu?

Ma Pani rację, że kolor niebieski to efekt ‒ nazwijmy to ‒ „gry światła”, pewien trik, który sprawia, że widzimy u ryb barwę niebieską. W podobny sposób powstaje barwa zielona. Żadnego z tych barwników nie stwierdzono w komórkach barwnikowych ryb. Jedyne potwierdzone naukowo doniesienia o istnieniu substancji o niebieskiej barwie dotyczą ryb morskich z rodzaju Synchiropus (mandaryn). Skoro nie ma takich barwników, nie można wpłynąć na zwiększenie ich depozycji w komórkach barwnikowych, tak jak to się dzieje w przypadku karotenoidów, które gromadzone są w lipoforach (jeden z rodzajów komórek barwnikowych). Im karotenoidów jest więcej, tym barwy czerwone, pomarańczowe i żółte są intensywniejsze. Należy jednak pamiętać, że lipofory biorą udział w procesie tworzenia barw zielonej i niebieskiej, więc do pewnego stopnia ich intensywność wpływa na intensywność tych dwóch kolorów. Jeżeli jednak akwarysta przesadzi z podawaniem pokarmów bogatych w karotenoidy rybom o barwie niebieskiej, może się spodziewać, że ten kolor będzie „przebijał” spod niebieskiego, a to niekoniecznie jest pożądane przy hodowli odmian o barwie niebieskiej. Nie ma więc naturalnego sposobu, który pozwoliłby wpływać na zwiększenie intensywności barw niebieskiej i zielonej. Niestety człowiek znalazł sposoby na syntetyczne barwienie ryb, o czym można przeczytać w jednym z poprzednich numerów MA.

 

Mandaryn - porady Tropicala


Mandaryny są jedynymi rybami, u których stwierdzono obecność niebieskiego barwnika.
Fot.: Jacek Klonowicz

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 02/2012(115) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 25. Zwracam się do Państwa z nieśmiałym pytaniem dotyczącym żywienia ryb: chodzi o suszoną dafnię, czyli rozwielitkę. Starsi Czytelnicy Państwa Magazynu pamiętają zapewne, podobnie jak ja, że jeszcze przed dwudziestu kilku laty stanowiła ona jeden z nielicznych ogólnodostępnych na rynku suchych pokarmów i wielu akwarystów traktowało ją jako podstawę wyżywienia swoich rybek. Obecnie pokarm ten nie ma najlepszej opinii, imputuje mu się niewielkie wartości odżywcze, brudzenie wody itp. W sklepach akwariowych bywa dostępny tylko sporadycznie, niekiedy wręcz trudno go kupić. Proszę zatem o wyjaśnienie, czy suszona rozwielitka dostępna obecnie w sprzedaży stanowi pełnowartościowy pokarm dla ryb, czy też może należy traktować ją jako karmę uzupełniającą. A jeśli tak, to jakim rybom i jak często zaleca się ją podawać?

Rzeczywiście, od kilkunastu lat w żywieniu ryb dominują karmy przemysłowe. Pokarmy naturalne w hobbystycznej akwarystyce stanowią zazwyczaj tylko dodatek w diecie ryb. Niemniej jednak w profesjonalnych hodowlach pokarmy naturalne roślinne i zwierzęce – żywe oraz mrożone – są wciąż ważnym składnikiem karm. Przemysłowe karmy dla ryb ozdobnych są wieloskładnikowymi mieszankami paszowymi zawierającymi zazwyczaj także mączki ze skorupiaków. W związku z tym posiadają one znacznie wyższą wartość odżywczą niż same suszone bezkręgowce (np. rozwielitki czy oczliki). Ponieważ gotowe granulaty i płatki są wartościowszym źródłem pożywienia dla ryb, suszoną rozwielitkę należy traktować raczej jako uzupełnienie diety. Bardzo często liofilizowana dafnia zawiera duże ilości pyłu pochodzącego z rozkruszonych elementów ciała skorupiaków. Taka rozwielitka wsypana do wody może ją szybko zanieczyszczać. Niestety suszona dafnia posiada także silne właściwości uczulające, wskutek czego u wielu akwarystów po kontakcie z tym produktem (szczególnie pyłem) mogą występować stany alergiczne.

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 03/2012(116) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 26. W najbliższym czasie planuję rozmnożenie dyskowców. Czytałem, że młode tych ryb dobrze jest dokarmiać larwami artemii. Nigdy jeszcze nie hodowałem tych skorupiaków. W sklepach widziałem ich jaja oraz specjalne sole do wylęgu. Czy moglibyście opisać, w jaki sposób najefektywniej z nich korzystać? Czy hodowla artemii wymaga jakiegoś specjalistycznego sprzętu?

W zasadzie wychów naupilusów artemii z oferowanych w sklepach cyst nie wymaga specjalistycznego sprzętu, a zabieg ten z powodzeniem można przeprowadzać w warunkach domowych. Do inkubacji wykorzystuje się małe kilkulitrowe akwarium, plastikową miskę lub najlepiej 1,5-litrową butelkę po wodzie mineralnej. Oczywiście w sklepach zoologicznych można zakupić także specjalistyczny sprzęt do wylęgu lub cały proces przeprowadzać w tzw. słojach Weissa stosowanych powszechnie w wylęgarnictwie ryb. Ważne jest, aby przed umieszczeniem w zbiorniku wylęgowym jaj solowca odpowiednio przygotować zasoloną wodę (informacje można zawsze znaleźć na opakowaniu, w które zapakowane są cysty). Zawartość soli w wodzie dla artemii powinna wynosić około 15-20 g/l, przy czym w całym okresie trwania inkubacji cyst należy silnie napowietrzać wodę (np. poprzez kostkę napowietrzającą podłączoną do pompy). W zbiorniku, w którym przeprowadzamy proces inkubacji powinna być ustalona stała temperatura 26-28ºC. Temperaturę tę można uzyskać, umieszczając w akwarium z rybami np. butelkę, w której inkubujemy artemię lub jeśli w akwarium mamy niższą temperaturę, to w butelce umieszczamy grzałkę z termostatem.

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 03/2012(116) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 27. W sklepie zoologicznym znalazłam pokarmy dla ryb zawierające w swoim składzie dodatek czosnku. Ponieważ interesuję się nie tylko akwarystyką, ale i ziołolecznictwem, chciałabym dowiedzieć się, czy roślina ta w stosunku do ryb ma podobne działanie jak u ludzi (przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne, wzmacniające, odkażające, stymulujące układ immunologiczny itp.)? Większość pokarmów z czosnkiem przeznaczona jest dla paletek, ale czy można i czy warto podawać je również innym gatunkom ryb? A jeśli tak, to jakim, jak często i w jakich ilościach?

Pokarmy z czosnkiem mogą być przeznaczone nie tylko dla paletek, ale również innych gatunków ryb. Naukowo dowiedziono, iż czosnek, a w zasadzie jego główna substancja czynna, alicyna (organiczny związek chemiczny nadający roślinie charakterystyczny zapach), wykazuje działanie bakteriobójcze. W licznych badaniach naukowych prowadzonych w różnych zakątkach świata stwierdzono, że czosnek dodawany do karmy dla tilapii nilowej posiada właściwości immunostymulujące. W innym doświadczeniu prowadzonym w Agriculture Research Center w Egipcie na tym samym gatunku ryb wykazano także, iż czosnek podawany drogą pokarmową hamuje wchłanianie u ryb toksycznych dla nich metali, takich jak miedź i cynk. Badania nad zastosowaniem czosnku prowadzono także na kilku popularnych w Polsce gatunkach ryb gospodarskich. Na przykład u pstrągów tęczowych, w grupach doświadczalnych żywionych granulatem z dodatkiem czosnku stwierdzono wyższą przeżywalność niż w grupie kontrolnej (która czosnku nie otrzymywała). Pokarmy z czosnkiem warto więc podawać także rybom innym niż pielęgnicowate. Warto jednak pamiętać, iż u każdego gatunku czy rodziny ryb alicyna może działać mniej lub bardziej efektywnie. Jak dotąd nie dowiedziono także negatywnego oddziaływania tej rośliny na ryby. Czosnek w zależności od gatunku wykazuje różne korzystne właściwości. Z wszystkich dostępnych informacji wynika, że aby uzyskać efekt immunostymulujący, czosnek należy podawać regularnie (najlepiej codziennie) przez okres co najmniej 14 dni.

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 03/2012(116) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 28. Studiując opakowania pokarmów dla ryb, zauważyłam, że wielu producentów, jako jeden ze składników, podaje właśnie „glony”, nie precyzując jednakże, o jakie gatunki czy rodzaje chodzi. O ile mi wiadomo, do najczęstszych dodatków roślinnych należy osławiona spirulina, ale ona obecnie zaliczana jest już nie do glonów, a do cyjanobakterii. Jakie glony trafiają zatem do pokarmów dla ryb i jakie jest ich działanie na organizmy karmionych nimi zwierząt? Proszę również o podanie działania samej spiruliny – czy ma podobny wpływ na ryby jak na ludzi (osobiście często jadam makaron ze spiruliną, stosuję też tabletki spirulinowe).

Spirulina to zielony, zwinięty w spiralę organizm potocznie nazywany glonem. W rzeczywistości jest przedstawicielem bakterii fotosyntetycznych określanych mianem cyjanobakterii albo sinic, które stanowią typ podkrólestwa bakterii właściwych. Fakt, że kiedyś był zaliczany do glonów skutkuje do dzisiaj określaniem go w nomenklaturze pozanaukowej mianem „glon” lub „mikroalga”. Mało tego, również ustawodawca, tworząc kategorie materiałów paszowych (rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 5 maja 2011 w sprawie kategorii materiałów paszowych), nie stworzył odrębnej kategorii materiałów dla cyjanobakterii. Zwyczajowo więc producenci traktują spirulinę jak glon i umieszczają ją w kategorii materiałów paszowych „glony”. Jeżeli więc spirulina jest dodawana do pokarmu dla ryb, a producent jej nie wyszczególnia, to właśnie ona kryje się pod nazwą „glony” w składzie pokarmu. Ponadto mogą to być również mieszanki różnych glonów morskich, w tym te określane potocznie jako glony Kelp – są to organizmy należące do gromady brunatnic. W produktach marki Tropical pod nazwą glony Kelp kryje się tylko jeden gatunek tj. - Ascophyllum nodosum – brunatna makroalga pozyskiwana z wód Atlantyku.
Glony Kelp stanowią bogate źródło mikro- i makroelementów, w tym organicznego jodu. Charakteryzują się wysoką zawartością kwasu gamma-linolenowego (GLA) – kwasu z grupy omega-6 oraz włókna pokarmowego, które reguluje pracę przewodu pokarmowego i chroni go przed rozwojem niepożądanej flory bakteryjnej. Duże znaczenie ma również polisacharyd – FUKOIDYNA, która przyspiesza procesy regeneracyjne, w tym gojenie się ran, i działa przeciwzapalnie.
Jeżeli natomiast chodzi o spirulinę to…
Systematyka cyjanobakterii jest bardzo skomplikowana i wciąż zachodzą w niej duże zmiany. Ma to związek między innymi z wciąż pojawiającymi się wynikami nowych badań genetycznych. Dzięki tym zaawansowanym technikom badawczym naukowcy mogą rewidować naszą dotychczasową wiedzę na temat tych organizmów. Na tej podstawie między innymi organizm, który do tej pory był znany pod nazwą Spirulina platensis został przeniesiony do innego rodzaju. Obowiązująca nazwa to Arthrospira platensis. Próżno jednak oczekiwać, że pociągnie to masową zmianę nomenklatury na etykietach produktów w branży zoologicznej, kosmetycznej czy farmaceutycznej. „Spirulina” zbyt dobrze jest znana konsumentom, by ktoś zdecydował się na takie posunięcie. Zwłaszcza, że określenie „spirulina platensis” pozostało jako nazwa handlowa i jest stosowane przez jej producentów. Jakby tego było mało, sami naukowcy posługują się podwójną nomenklaturą w swoich pracach, dopisując w nawiasie, w zależności od nazwy stosowanej w tekście, nazwę starą lub nową.
Organizmy należące do rodzaju Spirulina można spotkać w bardzo wielu środowiskach. Odkryto je w wodzie słodkiej, morskiej, słonawej, w glebie i piasku, a nawet w gorących źródłach. Fakt, że spirulina znalazła miejsce w diecie ludności zamieszkującej okolice jezior Czad i Texcoco związany jest ze specyficznymi warunkami panującymi w zbiornikach, z których ją pozyskiwano. Poławiane i suszone zielone maty zawierały niemal wyłącznie komórki Spirulina platensis lub Spirulina maxima. Powstanie tych monokultur było ściśle związane z parametrami chemicznymi wody, która charakteryzowała się znacznym zasoleniem i wysokim odczynem (ok. 10 pH). Są to warunki idealne dla rozwoju spiruliny i jednocześnie skutecznie ograniczają rozwój innych sinic, których spożycie mogłoby być niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia ludzi i zwierząt.
Początkowo, głównym powodem, dla którego interesowano się spiruliną, była niezwykle wysoka zawartość białka w jej komórkach, oscylująca w granicach od 62 do 68%. To wartość imponująca w porównaniu do zawartości białka w mięsie (15-25%) czy w soi (35%). Ponadto białko spiruliny okazało się dużo bardziej wartościowe od białek roślinnych, nawet tych pozyskiwanych z roślin strączkowych i tylko nieco gorsze od białka mleka lub jajek.
Spirulina poddana wnikliwym badaniom stopniowo ujawniała kolejne swoje tajemnice. Okazało się, że te niewielkie, skręcone komórki są niezwykle zasobne w barwniki asymilacyjne takie jak chlorofil, karotenoidy i fikobyliny. Pod względem zawartości chlorofilu (1,7% suchej masy), spirulina zajmuje jedno z czołowych miejsc w przyrodzie. Bakteriostatyczne działanie tego zielonego barwnika oraz jego korzystny wpływ na organizm jest wykorzystywany w przemyśle kosmetycznym i farmaceutycznym.
Zawartość karotenoidów w suchej masie spiruliny oceniana jest na 0,5%. Dominuje beta-karoten oraz ksantofile. To właśnie te związki są odpowiedzialne za różowy kolor piór flamingów, żywiących się spiruliną. Obecność karotenoidów w pokarmie dla ryb jest niezbędna i bynajmniej nie chodzi tu tylko o intensyfikację ich ubarwienia. Karotenoidy pełnią wiele istotnych funkcji w organizmie ryb, np. pobudzają działanie systemu odpornościowego. Odgrywają również ważną rolę w procesie dojrzewania i rozrodu.
Rola karotenoidów w organizmie ryb:

  • - Karotenoidy są antyoksydantami – chronią cenne składniki komórek, między innymi kwasy nukleinowe i tłuszczowe przed niszczycielskim działaniem wolnych rodników.
  • - Niektóre karotenoidy w organizmie ryby są przekształcane w witaminy A1 i A2, które między innymi odgrywają istotną rolę w procesie wzrostu.
  • - Zwiększają odporność na infekcje wirusowe, bakteryjne i grzybicze.
  • - Korzystnie wpływają na rozmnażanie ryb.
  • - Intensyfikują wzrost organizmu.
  • - Chronią skórę i ikrę przed działaniem promieniowania UV.
  • - Intensyfikują wybarwienie ryb.

Trzecia, znacząca grupa barwników spiruliny to fikobyliny. Należą do niej między innymi: niebieska fikocyjanina i allofikocyjanina oraz czerwona fikoerytryna. Ich funkcja polega na pochłanianiu zielonożółtego promieniowania słonecznego, którego nie pochłania chlorofil. Podobnie jak karotenoidy mają one właściwości antyoksydacyjne. Skutecznie chronią kwasy tłuszczowe i inne cenne związki przed wolnymi rodnikami.
Do składników aktywnych spiruliny, poza barwnikami, należą również aminokwasy, kwasy nukleinowe i kwas linolenowy. Uwagę zwraca wysoka zawartość witaminy B12, żelaza, magnezu, wapnia, miedzi, fosforu i selenu.
Korzystny wpływ spiruliny na organizmy żywe, to efekt łącznego działania wszystkich jej składników. Spirulina w żywieniu ryb ozdobnych, to nie tylko kolejny ciekawy i chętnie zjadany przez ryby składnik pokarmów gotowych - to również świadome oddziaływanie na kondycję ryb przy pomocy zawartych w spirulinie substancji. Regularne stosowanie pokarmów ze spiruliną sprawia, że barwy ryb stają się intensywniejsze i nabierają blasku, a wrażliwe, roślinożerne gatunki nie mają problemów trawiennych. Ogólna kondycja ryb i ich witalność utrzymywane są na najwyższym poziomie.
Wielu gatunkom cyjanobakterii przypisuje się toksyczny wpływ na organizmy żywe. Spirulina jako przedstawiciel tej grupy organizmów również budziła wątpliwości. Zwłaszcza, że zaczęła być wykorzystywana na szeroką skalę w żywieniu ludzi jako źródło białka i substancji leczniczych. Wykonano wiele badań w celu rozwiania wątpliwości dotyczących jej toksyczności dla organizmów żywych. Badania dotyczyły różnych gatunków zwierząt, również ryb, niejednokrotnie prowadzono je na kilku generacjach. Ocenie podlegała ogólna kondycja zwierząt i ich rozrodczość. Przeprowadzano wnikliwe badania histopatologiczne. Nie stwierdzono toksycznego wpływu spiruliny na organizmy żywe, bez względu na wielkość stosowanej dawki. Pozytywne wyniki badań pozwalają stosować spirulinę na szeroką skalę zarówno w żywieniu zwierząt, jak i ludzi.

 

Spirulina - porady Tropicala


Spirulina wchodzi w skład wielu pokarmów suchych dla ryb akwariowych, zarówno płatkowanych, granulowanych, jak również w formie pałeczek i tabletek.
Fot.: Tropical

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 04/2012(117) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 29. Jestem początkującym miłośnikiem ryb z rodzaju Tropheus. Hoduję te fascynujące pielęgnice od niespełna trzech miesięcy. Moje ryby na razie są młode – największa z nich ma ok. 7 cm długości. Karmię je „podręcznikowo”, stosując wyłącznie dobrej jakości płatkowane i granulowane pokarmy roślinne renomowanych firm. Ostatnio mój kolega, który od lat zajmuje się hodowlą tych ryb, zaskoczył mnie jednak informacją, że swoim trofeusom podaje również mrożonki pochodzenia zwierzęcego, a konkretnie rozwielitki, larwy wodzienia, komara, a czasem nawet ochotki. Twierdził, że znacznie przyspiesza to wzrost ryb, polepsza ich wybarwienie oraz stymuluje je do tarła. Brzmi to bardzo kusząco, ale mimo wszystko obawiam się trochę wprowadzenia tego typu pokarmów. Nie chcę, aby moje ryby zapadły na „bloat” czy jakieś inne choroby układu pokarmowego. Czy stosowanie zwierzęcych pokarmów mrożonych jest bezpieczne dla trofeusów? A jeśli tak, to jak często i w jakich ilościach można je podawać? I jakie mrożonki są dla tych ryb najlepsze i najbezpieczniejsze?
Mam jeszcze jedną prośbę. Pomijając dwa wydania „Encyklopedii” oraz świetne artykuły Ada Konigsa (które jednak mają charakter bardziej „biotopowy” i podróżniczy niż typowo poradnikowy), tematyka trofeusów od bardzo dawna nie gościła już na łamach Magazynu Akwarium. Czy byłoby możliwe opublikowanie artykułu na temat tych ryb skierowanego do osób takich jak ja, a więc tych, którzy mają je od niedawna lub dopiero noszą się z zamiarem ich hodowli?

Pielęgnice z rodzaju Tropheus są rybami glonożernymi. Ich zęby i przewód pokarmowy są przystosowane do pobierania i trawienia glonów. W naturze obserwowano, jak swoimi zębami ścinały i wyrywały glony porastające skały, unikając przy tym zjadania mułu, który się na nich osadza. Szczególnie interesujący jest obserwowany w środowisku naturalnym związek między niektórymi trofeusami a rybami z rodzaju Petrochromis. Te ostatnie przeczesują glony, usuwając z nich duże ilości nagromadzonej materii organicznej. Takie odmulone glony są znacznie chętniej obgryzane przez trofeusy. Dlatego też obserwuje się wspólne żerowanie trofeusów i petrochromisów, które, mimo zbliżonej diety, nie stanowią dla siebie konkurencji pokarmowej. Znając te fakty, powinien Pan sam rozważyć, czy Pańskim celem jest stworzenie w akwarium warunków jak najbardziej zbliżonych do naturalnych, w co również należy zaliczyć odpowiednią dietę, czy też zależy Panu na szybkim efekcie.
U każdego zwierzęcia, jeżeli dostarczy się mu wysokobiałkowy pokarm, w tym przypadku mrożone bezkręgowce, uzyskamy szybki przyrost masy ciała, szybsze dojrzewanie i przystępowanie do tarła. Moim zdaniem takie postępowanie ma uzasadnienie tylko w hodowlach komercyjnych, gdzie od tempa wzrostu ryb i liczby młodych zależy jej obecność na rynku. Natomiast w warunkach domowych dieta powinna być jak najbardziej zrównoważona i dostosowana do potrzeb danego gatunku.
W przypadku nowych ryb, które Pan posiada, warto przez pierwszy okres stosować dietę identyczną z tą, którą stosował hodowca. I dopiero po pewnym czasie, kiedy ryby się zaaklimatyzują, a Pan poprzez obserwację pozna lepiej ich zwyczaje, można zacząć stopniowo wprowadzać nowe pokarmy. Koniecznie należy unikać gwałtownych zmian diety, które na ogół fatalnie odbijają się na zdrowiu trofeusów.
Doświadczeni hodowcy uważają, że nie ma potrzeby stosowania mrożonych bezkręgowców w żywieniu tej grupy ryb. Ten rodzaj pokarmu zawsze niesie ze sobą ryzyko wprowadzenia do akwarium patogenów lub wywołania u trofeusów groźnych w skutkach problemów trawiennych, które niedoświadczony akwarysta może zauważyć zbyt późno, by odpowiednio zareagować. Jeżeli właściciel trofeusów ma jednak potrzebę urozmaicenia menu ryb mrożonymi bezkręgowcami, powinien wprowadzać je bardzo ostrożnie i stosować w niewielkich ilościach. Zanim podejmie Pan decyzję o ich stosowaniu, polecam urozmaicenie roślinnej diety trofeusów wysokobiałkowymi pokarmami suchymi z dodatkiem kryla, które uzupełnią ich dietę o wartościowe białko zwierzęce i naturalne barwniki, stymulujące wybarwienie.

 

Tropheus - porady Tropicala


Suche pokarmy z dodatkiem kryla stanowią cenne uzupełnienie diety ryb z rodzaju Tropheus.
Fot.: Jacek Klonowicz

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 04/2012(117) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 30. Od zawsze fascynowały mnie duże pielęgnice. Po przeprowadzce do nowego mieszkania udało mi się spełnić moje marzenie i stałem się dumnym posiadaczem 720-litrowego akwarium ze stadkiem młodych pielęgnic pawiookich. Mam nadzieję, że dobierze się z nich para, resztę ryb zamierzam oddać w dobre ręce. Karmię je mrożonkami oraz suchymi pokarmami płatkowanymi. Ryby rosną dobrze, choć nierównomiernie (…). Ostatnio zwróciłem uwagę na suszony gammarus – zawsze myślałem, że to karma tylko dla żółwi, ale podobno chętnie zjadają go również większe ryby. Czy będzie on dobrym dodatkiem do diety moich „Oskarów”?

Oczywiście nie ma żadnych przeciwwskazań, by wzbogacić dietę oskarów suszonym gammarusem, czyli kiełżem zdrojowym. Suszony gammarus jest źródłem białka, naturalnych barwników z grupy karotenoidów i chityny. Spośród naturalnych barwników zawiera szczególnie dużo astaksantyny, która jest bardzo silnym utleniaczem, silniejszym 10 razy od wit. A i 100 razy silniejszym niż wit. E. Astaksantyna dostarczana do organizmu ryb nie tylko wzmacnia ich barwy, ale też bierze udział w wielu ważnych procesach fizjologicznych, wpływając pozytywnie na ogólną kondycję ryb. Chityna jest substancją balastową, nietrawioną przez ryby, która reguluje pracę przewodu pokarmowego. Podobne do gammarusa właściwości i skład ma dafnia, w przypadku oskarów jej stosowanie ma sens tylko w żywieniu młodych ryb. Większe osobniki będą ignorowały ten drobny pokarm.
Naukowcy porównali skład chemiczny ryb konsumpcyjnych karmionych paszą i dafnią, co pozwoliło im stwierdzić, że te ostatnie zawierały mniej tłuszczu, a więcej popiołu i fosforu. Podobne wyniki otrzymano dla ryb karmionych krylem. Dla akwarystów jest to podpowiedź, że skorupiaki, oprócz mechanicznego wspomagania pracy przewodu pokarmowego powodowanego dużym udziałem chityny, również ze względu na swój skład chemiczny przeciwdziałają otłuszczeniu ryb.

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 04/2012(117) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 31. W sklepie zoologicznym widziałem piękne ryby opisane jako brzanki mszyste. Ponieważ bardzo mi się spodobały, postanowiłem dowiedzieć się czegoś więcej na ich temat. Niestety, w żadnym z atlasów nie znalazłem ich opisu. Proszę o pomoc w określeniu, co to za gatunek.

Nic dziwnego, że nie znalazł Pan informacji o brzance mszystej w atlasie. Ta ryba nie występuje w naturze. Jest to forma hodowlana brzanki sumatrzańskiej (Barbus tetrazona) i to właśnie przy opisach tego gatunku można czasem znaleźć wzmianki o brzance mszystej. Brzanki mszyste należy trzymać w grupie składającej się z co najmniej 6 osobników. Jednak najlepiej, pod względem estetycznym, prezentują się akwaria jednogatunkowe ze stadem liczącym kilkadziesiąt sztuk. Brzanki mszyste to zadziorne ryby, które delikatniejszym i mniej śmiałym gatunkom mogą bardzo uprzykrzyć życie. Dlatego należy unikać łączenia ich z małymi oraz wolno pływającymi rybami, zwłaszcza z formami o weloniastych płetwach, które będą notorycznie podgryzane.
Samczyki odróżnimy na podstawie intensywniejszych barw i smukłej sylwetki. U dojrzałych płciowo osobników pojawia się też czerwona barwa na górnej części pyska. Zabarwiają się również krawędzie płetwy grzbietowej i płetw brzusznych.
Dla 6-10 osobników wystarczy akwarium o poj. 100 litrów. Jeżeli chcemy stworzyć większe stado lub łączyć brzanki z innymi gatunkami ryb, lepiej zapewnić im większy zbiornik. Mimo stosunkowo niewielkich rozmiarów (ok. 6 cm) należy pamiętać, że są to ryby bardzo ruchliwe, wymagające przestrzeni do pływania. Akwarium obsadzamy roślinami tak, by tę przestrzeń stworzyć, a więc umieszczamy rośliny po bokach i z tyłu zbiornika. Warto zadbać o stworzenie ustronnych miejsc, poprzez zastosowanie wysokich gatunków roślin. Takie kryjówki będą wykorzystywane na nocny odpoczynek, a także pozwolą ukryć się słabszym osobnikom przed zaczepkami tych dominujących. Temperatura wody powinna oscylować w granicach 23oC-26oC. Brzanki mszyste to ryby wytrzymałe, o dużej elastyczności, i bez większych problemów przystosowują się do różnych warunków środowiskowych. Nie trzeba dla nich specjalnie przygotowywać wody, aczkolwiek, w przypadku skrajnie twardej wody kranowej, warto zastosować filtrację przez torf. Gdy chcemy rozmnażać brzanki mszyste, musimy poświęcić więcej uwagi parametrom wody. Wówczas należy przygotować wodę miękką i kwaśną. Brzanki mszyste są rybami jajorodnymi. W akwarium ogólnym może dochodzić do tarła, jednak biorąc pod uwagę żarłoczność tych ryb, nie mamy co liczyć na udane odchowanie potomstwa. Jeżeli poważnie myślimy o rozrodzie brzanek mszystych, musimy przygotować dla dobranej pary osobne akwarium, a także zgłębić metody karmienia bardzo drobnego wylęgu.
Brzanki mszyste są wszystkożerne. Chętnie przyjmują różne rodzaje pokarmów zarówno gotowych, jak i mrożonych. Ich dietę należy urozmaicać pokarmami roślinnymi.

 

Brzanki mszyste - porady Tropicala


Brzanki mszyste są wszystkożerne.
Fot.: Jacek Klonowicz

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 05/2012(118) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 32. Mam pytanie odnośnie do żywienia ryb akwariowych. Większość źródeł stanowczo odradza podawanie im mięsa zwierząt stałocieplnych jako zbyt kalorycznego oraz o niewłaściwym składzie białek. Tymczasem niemal wszyscy hodowcy paletek podają tym rybom serce wołowe (jako podstawę wyżywienia), które, bądź co bądź, też pochodzi ze zwierzęcia stałocieplnego. Dlaczego akurat w przypadku paletek żywienie tego rodzaju pokarmem jest właściwe, a nawet wskazane? A może wcale tak nie jest?

Paletki, tak jak inne ryby, nie powinny otrzymywać mięsa zwierząt stałocieplnych. Znane są prace naukowe dotyczące diety zarówno dzikich paletek, jak i form hodowlanych, do wielu z nich można dotrzeć bez najmniejszego problemu, posługując się przeglądarką internetową. Również fora internetowe obfitują w bardziej lub mniej merytoryczne dyskusje na ten temat. Od kilku lat, zwłaszcza w krajach zachodnich, można obserwować wśród hobbystów trend odchodzenia od stosowania serc wołowych i drobiowych. Dziwi więc ciągle powracające pytanie: „stosować czy nie serce wołowe w diecie paletek?”.
Faktem jest, że wybór pokarmu przez akwarystę to jego osobista sprawa, warto jednak, by znał argumenty za i przeciw, zanim podejmie decyzję. Argumenty solidne, a nie anonimowe wyniki obserwacji pięciu ryb w jednym akwarium – a często na podstawie właśnie takich danych wyciągane są „niepodważalne wnioski”, głoszone na forach internetowych. Dlatego należy zachować czujność, czytając wypowiedzi internetowych „fachowców”.
Nie bez przyczyny serce wołowe można nazwać pokarmem hodowców. Prawdopodobnie to właśnie w komercyjnych hodowlach po raz pierwszy zaczęto stosować ten surowiec na szeroką skalę. Dlaczego? Jest to tanie źródło białka zwierzęcego. Dużo tańsze niż bezkręgowce wodne. Ponadto 30-40 lat temu było dużo łatwiej dostępne niż krewetki, kryl, kraby itp. Kolejny raz w tym dziale MA zwracam uwagę hobbystom (nie hodowcom), że celem trzymania w domu ryb ozdobnych nie jest ich tuczenie. To nie są zwierzęta, które mają w krótkim czasie osiągnąć imponujące rozmiary i posłużyć jako źródło białka. W związku z tym trzeba się zastanowić, jak w świetle tego stwierdzenia wygląda podawanie serca wołowego? Po drugie, w jakim stopniu tzw. mixy, uzyskiwane z połączenia serca wołowego i innych dodatków (w tym również witaminowych), wytwarzane w domu, pokrywają zapotrzebowanie pokarmowe ryb? Czy twórcom tych receptur znane są dane na temat zapotrzebowania pokarmowego paletek i czy dysponują wiedzą, która pozwalałaby im na bilansowanie takiego pokarmu? Sprawą najbardziej niepokojącą jest przekonanie dużej grupy akwarystów, że paletki to ryby mięsożerne. Można przypuszczać, że ta niewiedza stanowi efekt powszechnego stosowania serca wołowego w diecie dyskowców. I uproszczonego schematu myślowego: ryba je serce wołowe = ryba jest mięsożerna. A przecież nie ma większego problemu, by zarówno w sieci, jak i w literaturze akwarystycznej znaleźć udokumentowane badaniami teksty dotyczące diety dzikich dyskowców.
Co jedzą dyskowce w swoim środowisku naturalnym? Kompendium wiedzy na ten temat stanowi książka Heiko Blehera - „Bleher’s Discus Vol. 1”. Ciekawą informację można znaleźć również w książce Ada Koningsa pt. „Pielęgnice - moja pasja”, w której ten ceniony autor i miłośnik pielęgnic zwraca uwagę na fakt, że ryby nie radzą sobie z trawieniem tłuszczy zwierząt stałocieplnych. Pogląd ten potwierdzają wyniki badań na łososiach, którym podawano pokarm na bazie mięsa ssaków. Stwierdzono, że taka dieta prowadzi do degeneracji wątroby. Również na ten temat w Internecie znajdziemy między innymi publikację naukową pt. „Ecology and life history of an Amazon floodplain cichlid: the discus fish Symphysodon (Perciformes: Cichlidae)” autorstwa Williama Cramptona.
Naturalny jadłospis paletek jest bardzo różnorodny i zmienia się sezonowo. Jednak głównym składnikiem diety pozostaje peryfiton (zespół drobnych organizmów: glony, grzyby, bezkręgowce, które zamieszkują różnorodne podłoża znajdujące się w wodzie, np. skały, korzenie, rośliny) i gromadzący się w nim detrytus (drobne cząsteczki martwej materii organicznej, czyli obumarłe glony, rośliny, bezkręgowce, odchody itp.). W porze deszczowej, na terenach okresowo zalewanych przez wody, peryfiton znajduje dogodne warunki do rozwoju, stając się głównym składnikiem diety paletek. W porze suchej natomiast, gdy poziom wód opada, zmniejsza się również powierzchnia, na której peryfiton może się rozwijać. Jest go więc o wiele mniej. W tym okresie bardzo dużo łowionych dyskowców miało puste żołądki lub wypełnione tylko w niewielkim procencie. Ryby w porze suchej głodują. Uczta dla paletek rozpoczyna się dopiero w porze deszczowej, kiedy mogą korzystać z opadłych do wody liści, owoców i bezkręgowców oraz dużej masy peryfitonu. Ciekawe zestawienia średnich wartości poszczególnych grup pokarmowych w diecie paletek znajdziemy w książce Heiko Blehera. Przytoczę tu dane dla Symphysodon aequifasciatus: w porze deszczowej żołądki tych ryb zawierały: 8 proc. glonów; 62 proc. kwiatów, owoców, nasion, liści; 8 proc. detrytusu; 5 proc. bezkręgowców wodnych; 17 proc. bezkręgowców lądowych; w porze suchej: 15 proc. glonów; 52 proc. detrytusu; 18 proc. roślin; 13 proc. bezkręgowców wodnych; 2 proc. bezkręgowców lądowych.
Oczywiście w akwarium z formami hodowlanymi paletek nikt nie będzie odtwarzał tych surowych warunków środowiska. Wręcz przeciwnie - ryby żyją w luksusie, a podawane pokarmy mają niezwykle wysoką wartość odżywczą. Wszystko po to, by cechy wyglądu zewnętrznego uzyskane w wyniku żmudnej pracy hodowlanej ujawniły się w pełnej krasie.
William Crampton, badając treść przewodów pokarmowych paletek, dokonał również pomiaru ich długości. Wyniki wskazują, że paletki mają przewód pokarmowy typowy dla pielęgnic roślinożernych, detrytusożernych i wszystkożernych.
Przedstawiony powyżej obraz dzikich paletek diametralnie różni się od obowiązującego wśród hobbystów, który nakazuje traktować paletki jako ryby mięsożerne. Problem serca wołowego to nie tylko źle trawione kwasy tłuszczowe. Również niski poziom białka (ok. 20 proc.) w wołowinie plasuje ją daleko w tyle za dużo bardziej wartościowymi pokarmami. Przypomnę, że formy hodowlane paletek mają zapotrzebowanie na białko na poziomie 48-50 proc. Jaki jest więc sens, by stosować serce wołowe w żywieniu paletek? Jedynym uzasadnieniem może być ekonomia, gdyż bez wątpienia serce wołowe to tanie źródło białka. W hodowli komercyjnej ma takie zalety, jak: łatwość dostępu, niska cena i możliwość łączenia z innymi składnikami, a niekorzystny wpływ na parametry wody jest niwelowany częstymi jej podmianami, które i tak w warunkach hodowli trzeba wykonywać, ze względu na intensywne karmienie i duże zagęszczenie ryb. W warunkach domowych, moim zdaniem, stosowanie serc wołowych nie ma uzasadnienia. Hobbysta, którego stać na zakup i wyposażenie akwarium dla paletek oraz na drogie ryby, nie powinien oszczędzać na pokarmie dla nich. Pamiętajmy: to, że ryba chętnie zjada dany pokarm, to jeszcze nie dowód, że jest on pokarmem dla niej odpowiednim.
W kraju, gdzie prężnie działa klub zrzeszający miłośników dyskowców (z własnym centrum badawczym), już dawno powinny być przeprowadzone badania, chociażby najprostsze, dotyczące stosowania serca wołowego w diecie paletek.

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 05/2012(118) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 

Ad 33. Bardzo dziękuję ekspertom firmy TROPICAL za odpowiedź udzieloną na kolejne już moje pytanie (pierwsze dotyczyło czosnku, a drugie spiruliny). Chciałabym jednak ponownie przetestować Państwa cierpliwość i poprosić o wyjaśnienie jeszcze jednej kwestii. Buszując po akwarystycznych forach internetowych co najmniej kilkakrotnie natrafiłam na zagadkowe wzmianki dotyczące podawania rybom rozmaitych ziół, m.in. szałwii oraz pokrzywy (zioła te miały być podawane m.in. paletkom, a nawet świeżo importowanym płaszczkom morskim). Ponieważ, jak już wspominałam w poprzednich listach, bardzo interesuję się ziołolecznictwem, chciałabym wiedzieć, czy postępowanie takie jest uzasadnione. A jeśli tak, to w jaki sposób i jakie zioła najlepiej rybom podawać? A może jakieś zioła są dodawane „fabrycznie” do niektórych gotowych pokarmów?

Ziołolecznictwo (inaczej fitoterapia) to rodzaj leczenia, w którym wykorzystuje się rośliny, także te, które stanowią składnik codziennej diety. Pierwsze udokumentowane doniesienia o stosowaniu przez człowieka ziół w leczeniu różnych schorzeń pochodzą sprzed 5 tysięcy lat. Ziołolecznictwo jest jednak dużo starsze, tak stare jak ludzkość. Możemy się domyślać, że nasi przodkowie umieli wyszukiwać konkretne rośliny, które pomagały im w różnych dolegliwościach. Kierowali się instynktem, naśladowali zwierzęta (np. małpy chore na malarię obgryzają korę chinowca, bogatą w chininę, a przeżuwacze zjadają rumianek i krwawnik, gdy mają problemy trawienne), z czasem czerpali z coraz większej ilości doświadczeń gromadzonych przez przodków – przekazywali sobie wiedzę z pokolenia na pokolenie.
Zioła znalazły zastosowanie nie tylko w leczeniu ludzi, są również powszechnie wykorzystywane jako dodatek żywieniowy w pokarmach dla zwierząt gospodarskich i domowych pupili. W przypadku zwierząt, oprócz specjalnych mieszanek, stosuje się zioła jako składnik pokarmów gotowych. Dla wielu zwierząt zioła są przysmakiem, dlatego ich obecność w pokarmie zwiększa jego pobieranie, co jest skrupulatnie wykorzystywane w chowie zwierząt gospodarskich, gdzie ważne są szybkie przyrosty masy ciała. Zioła zwiększają smakowitość pokarmu i apetyt zwierząt, wpływają na lepsze trawienie, działają przeciwzapalnie, przeciwbiegunkowo, bakteriostatycznie i wywierają pozytywny wpływ na ogólny stan zdrowia.
Zioła obecne są również w akwarystyce. Odgrywają istotną rolę w przygotowywaniu wody, są składnikiem zarówno pokarmów gotowych, jak i tych wytwarzanych w warunkach domowych. Produkowane są również preparaty zawierające różne ekstrakty roślinne. Ich producenci deklarują, że stosowane w akwarium poprawiają kondycję ryb, zwiększają odporność na choroby, a także zwalczają niektóre pasożyty.
W Europie za podstawowe surowce zielarskie uznaje się 25 gatunków, w tym czosnek pospolity i pokrzywę zwyczajną, które znalazły zastosowanie w pokarmach dla ryb. Do produkcji pokarmów gotowych dla ryb ozdobnych używa się również roślin bogatych w tzw. fitaminy, które działają na organizm w sposób podobny do witamin, jednak w przeciwieństwie do nich nie muszą być dostarczane organizmowi każdego dnia. Fitaminy obecne są w roślinach warzywnych i zielarskich. Regulują procesy metaboliczne, odtruwają organizm i korzystnie wpływają na ogólny stan zdrowia. Do fitamin zostały zaliczone: polifenole (flawonoidy i kwasy fenolowe), fitoestrogeny, związki siarkowe (np. allina w czosnku), garbniki i karotenoidy. Bez wątpienia za wyjątkowe źródła fitamin w pokarmach dla ryb należy uznać zarodki pszenne, szpinak, spirulinę, glony Kelp i nagietka.
Jedną z najczęściej stosowanych w akwarystyce roślin zielarskich jest czosnek (Allium sativum). W ząbkach czosnku obecne są związki siarkowe, między innymi allina, która po uszkodzeniu tkanek rozpada się, tworząc allicynę. To właśnie allicynie czosnek zawdzięcza swoje silne działanie bakteriobójcze oraz charakterystyczny zapach. W czosnku znajdziemy również flawonoidy, pektyny, śluzy, szereg witamin i mikroelementów. Czosnek jest bardzo chętnie dodawany do pokarmów przygotowywanych w domu, szczególnie dla paletek i innych pielęgnic z Ameryki Południowej, które często są atakowane przez pasożyty przewodu pokarmowego lub cierpią na jego stany zapalne.
W niektórych pokarmach dla ryb znajdziemy jeszcze jedną roślinę zielarską - pokrzywę zwyczajną (Urtica dioica). Substancje czynne w tej roślinie to kwasy organiczne, flawonoidy, karotenoidy, garbniki i inne. Dzięki nim pokrzywa reguluje procesy trawienia i, używana w celach leczniczych, usuwa stany zapalne przewodu pokarmowego. Jako dodatek do pokarmu korzystnie wpływa na trawienie i dostarcza szeregu fitamin, witamin i mikroelementów.
Jak już wspomniałam wcześniej, rośliny zielarskie znalazły zastosowanie także w przygotowywaniu wody dla ryb ozdobnych. Z naszych rodzimych gatunków powszechnie wykorzystywane są liście dębu szypułkowego i bezszypułkowego (Quercus robur, Quercus sessilis) oraz szyszki olszy czarnej lub szarej (Alnus glutinosa, Alnus incana), niezwykle bogate w garbniki, flawonoidy, fenole i terpeny oraz fitoncydy (substancje o działaniu antybiotycznym). Uwalniane z dębowych liści i szyszek olszy garbniki oraz kwasy organiczne powodują nieznaczne obniżenie pH wody. Garbniki nadają jej złocisto-brązowy kolor, a ich właściwości bakteriobójcze pozwalają pozbyć się ze środowiska akwarium nadmiaru bakterii.
Podobne właściwości wykazują liście migdałecznika morskiego (Terminalia catappa), znanego także jako ketapang, którego naturalny teren występowania znajduje się w Azji Południowo-Wschodniej. Do akwarystyki liście ketapang trafiły z azjatyckiej medycyny ludowej, w której od dziesiątków pokoleń były stosowane w leczeniu chorób wątroby i skóry. Właściwości tej rośliny, tak długo znane i wykorzystywane przez wioskowych uzdrowicieli, potwierdziły również badania naukowe. Ekstrakty otrzymywane z Terminalia catappa mają działanie przeciwzapalne, antyoksydacyjne, antynowotworowe, chronią wątrobę przed hepatotoksynami oraz upośledzają rozwój wirusa HIV. Mimo wyodrębnienia z liści ketapang wielu substancji aktywnych, których właściwości są znane, nie wyjaśniono w pełni mechanizmów działania tej rośliny. Suche liście ketapang umieszczone w akwarium wydzielają związki humusowe i niezwykle duże ilości garbników. Oprócz nich do wody trafiają też alkaloidy, terpeny, fenole itp. Duże stężenie tych substancji w liściach ketapang prawdopodobnie jest mechanizmem obronnym drzewa, który ma chronić jego liście i owoce przed atakiem pasożytów. Substancje uwalniane do wody przez liście ketapang w dużym stopniu ograniczają rozwój i zmniejszają stężenie bakterii, grzybów i pierwotniaków w środowisku akwarium. Jednak w przeciwieństwie do preparatów leczniczych nie upośledzają filtracji biologicznej. Ze względu na uwalniane kwasy humusowe i garbniki następuje również nieznaczny spadek pH wody. Ketapang pozwala więc stworzyć w domowym akwarium warunki zbliżone do naturalnych, typowych dla wód miękkich, lekko kwaśnych i bogatych w garbniki. Silne działanie antyseptyczne (przeciwzapalne) substancji uwalnianych z liści czyni ketapang skutecznym i sprawdzonym przez setki lat stosowania w medycynie naturalnej środkiem profilaktycznym i leczniczym.
Azjatyccy hodowcy ryb ozdobnych stosują ketapang do ochrony ikry przed pleśnieniem. W tym celu aplikują liść do pracującego filtra lub bezpośrednio do akwarium tarliskowego. Dzięki temu zabiegowi wskaźnik wylęgalności i przeżywalności wylęgu znacznie wzrasta. Ketapang skutecznie chroni i leczy pleśniawki u młodych i dorosłych ryb. Ze względu na jego właściwości antyseptyczne (dezynfekcyjne) zrozumiałe jest stosowanie ketapangu w sytuacjach zwiększonego ryzyka uszkodzenia zewnętrznych powłok ryb, a więc po podmianach wody, po transporcie i w okresie aklimatyzacji ryb w nowym zbiorniku. Substancje uwalniane z liści ketapang przyśpieszają gojenie się ran, regenerację błon śluzowych i płetw ryb. Garbniki i kwasy humusowe hamują również rozwój tak niepożądanych w akwarium sinic.
Spotkałam się także z zaleceniami stosowania przeciwko pasożytom wewnętrznym takich surowców, jak: kurkuma, cynamon, nasiona kopru, imbir, liście oliwki, nasiona dyni, chrzan itp., a także wielu egzotycznych roślin, używanych lokalnie w medycynie ludowej. Bez szczegółowych badań trudno jednak powiedzieć, jaki wpływ składniki te wywierają na ryby.

 

Migdałecznik - porady Tropicala


Liście migdałecznika morskiego (Terminalia catappa) są szeroko wykorzystywane w ziołolecznictwie oraz w akwarystyce.
Fot.: J. M. Garg (GNU License)

 

Opublikowane w Magazynie Akwarium nr 05/2012(118) w ramach działu "TROPICAL odpowiada"

 


 



Tropical Wszelkie prawa zastrzeżone.
Strona działa w oparciu o systemy intersid.pl
InterSID (c) 2007-2014. Polityką Plików Cookies
- O firmie - Aktualności - Produkty - Do pobrania - Porady - Kontakt - Pracuj z nami - Zamówienia -